Klaus: Integracja to nie dogmat
Treść
- Twierdzenie, iż pogłębiona integracja Unii Europejskiej jest konieczna, nie jest dogmatem. Ta pomyłka jednak szerzy się w coraz większym stopniu - powiedział w czasie swojego wystąpienia w Parlamencie Europejskim prezydent Czech Vaclav Klaus. Podkreślał, że w Europie jest wiele wariantów i metod integracji europejskiej, niestety istnieje przekonanie, że kto nie zgadza się z główną linią Brukseli, jest "przeciwnikiem integracji".
Prezydent Klaus przemawiał w Parlamencie Europejskim na zaproszenie przewodniczącego Hansa-Gerta Poetteringa. Swoją mowę poświęcił głównie uwypukleniu coraz bardziej spychanego na margines faktu, iż w Europie żyją ludzie o bardzo zróżnicowanych poglądach i że nie należy lekceważyć obaw poszczególnych narodów. Jak zaznaczył, panuje jednak groźna tendencja do zapominania o tym jakże ważnym czynniku. - W Europie nie istnieje "demos", nie ma czegoś takiego jak naród europejski - podkreślał Klaus. Jego zdaniem, kierunek, w którym obecnie zmierza integracja, jest błędny. Tworzenie multikulturalnego społeczeństwa, swoistego "wrzącego kotła", czy usilne przyspieszanie integracji za wszelką cenę prowadzi do wyobcowania obywateli poszczególnych krajów. - Integracja nie jest celem samym w sobie, ale jedynie środkiem do uzyskania wolności i dobrobytu - mówił prezydent Czech. Traktowanie jej właśnie w tych kategoriach - zdaniem Klausa - może doprowadzić do zaprzepaszczenia wszystkich pozytywnych zdobyczy UE z ostatnich 50 lat.
Eurodeputowani krytyki nie pr zyjmują
O tym jednak, że wielu z eurodeputowanych nie dorosło do tolerowania innych poglądów, świadczy fakt, iż opuścili oni salę plenarną w czasie wystąpienia czeskiej głowy państwa. Stało się to w momencie, kiedy Klaus skrytykował obecny kształt UE i kierunek, w jakim ona zmierza. - Obecny system różni się od klasycznej demokracji parlamentarnej - mówił. - Tu jest podawana tylko jedna alternatywa. Kto myśli inaczej, jest nazywany przeciwnikiem demokracji. A tam, gdzie nie ma opozycji, nie ma wolności - dodał Klaus. Ostro skrytykował także system gospodarczy wprowadzany obecnie we Wspólnocie, co również nie spodobało się części lewicowych posłów. Ostrzegał zwłaszcza przed zapisami traktatu lizbońskiego, który jedynie pogłębia wszystkie defekty Unii. Już obecnie tłumi ona bowiem wolny rynek, a wzmacnia gospodarkę sterowaną centralnie. - Historia udowodniła, że jest to ślepa uliczka - ostrzegał czeski prezydent.
- Nie dopuśćmy do sytuacji, że obywatele będą żyli w rezygnacji i poczuciu, że nie mają wpływu na rozwój UE. Ponieważ wtedy mieliby wrażenie, że żyją w czasach, o których dawno powinniśmy zapomnieć - dodał.
Prezydent Czech, które obecnie przewodniczą Radzie Unii Europejskiej, odniósł się także do największego problemu, przed jakim staje obecnie cały świat, czyli kryzysu finansowego. Jak zaznaczał, jest przekonany, iż to polityczne manipulacje na rynku, a nie jego zbytnie uwolnienie doprowadziły do obecnego kryzysu. Najlepszą receptą - zdaniem Klausa - na obecną sytuację jest właśnie wspomaganie gospodarki rynkowej.
Unifikacja to droga donikąd
Klaus wspomniał także o pełnionej obecnie przez jego kraj funkcji w europejskich strukturach. - Czechy nie są zaskoczone niezrealizowaniem obietnic przez Unię - stwierdził otwarcie prezydent naszych południowych sąsiadów. - Nasze oczekiwania były realistyczne. Unia nie jest tworem idealnym, gdyż tworzona jest przez ludzi - mówił. Wyraził przekonanie, iż mimo że przewodnictwo jego kraju trwa dopiero 6 tygodni, to charakteryzuje się skutecznością. Dodał, że głównymi zadaniami tej kadencji mają być: usuwanie barier rozwoju, wspieranie swobodnego przepływu osób, dbałość o dobro publiczne w projektach niemożliwych do uzyskania na drodze negocjacji dwustronnych. Dodał, że jest przeciwnikiem obecnej formy integracji, gdyż obawia się, że taki proces unifikacji Europy doprowadzi do tego, iż duża część funkcji państwowych przejdzie na instytucje europejskie. - Proszę zadać sobie pytanie, czy zawsze są państwo pewni, że decydują o kwestiach, których nie można było rozstrzygnąć bliżej obywatela, wewnątrz państwa - zwrócił się do eurodeputowanych.
Na koniec jeszcze raz podkreślił, jak ważna w demokratycznych strukturach jest obecność opozycji i umiejętność dyskusji. - Wierzymy, że swobodna wymiana poglądów jako podstawa demokracji będzie respektowana w przyszłości - zakończył swoje przemówienie Vaclav Klaus.
Po tym wystąpieniu głos zabrał także przewodniczący PE Hans-Gert Poettering, który, chcąc podkreślić, że instytucje unijne opierają się na demokracji, powiedział nieco ostrzejszym tonem:
- Jeszcze kilkadziesiąt lat temu nie mógłby pan wygłosić takiego przemówienia.
Łukasz Sianożęcki
"Nasz Dziennik" 2009-02-20
Autor: wa