Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kieres stracił poparcie

Treść

Profesor Leon Kieres nie będzie prezesem IPN na drugą kadencję. Nadal nie wiadomo, kto go zastąpi, bo Kolegium IPN musiało rozpisać nowy konkurs. Poparcia większości członków Kolegium nie uzyskał także drugi kandydat, dr Leszek Buller.

Obaj kandydaci byli pytani o stanowisko wobec znowelizowanej ustawy o ochronie informacji niejawnych, zakazującej ujawniania danych osobowych pracowników i współpracowników Służby Bezpieczeństwa zarejestrowanych po 19 lipca 1983 r. Buller uważa, że konieczna jest nowelizacja tego przepisu, gdyż jest zwolennikiem ujawniania danych do 1989 r. Doktor Teofil Wojciechowski, pytając o tę samą kwestię prof. Kieresa, dopytywał, jakie zabiegi poczynił prezes, by nie dopuścić do uchwalenia tego zapisu.
- Mój doradca Andrzej Rzepliński zwracał na to uwagę podczas prac komisji sejmowej, rozmawiałem z szefami służb, klubów parlamentarnych, bo nie zgadzam się z tym, że chodzi tu o ochronę interesów państwa - stwierdził.
Wiceprzewodnicząca Kolegium Maria Myślińska krytykowała prezesa za fatalną politykę informacyjną Instytutu, za to, że w mediach widać raczej historyków czy prokuratorów, wypowiadających często własne osądy, niż pracowników IPN do tego predestynowanych.
Profesor Kieres od początku przesłuchania bronił się, zanim jeszcze ktokolwiek z członków Kolegium zadał mu trudne pytanie. Zamiast mówić o planach na następną kadencję, przez długi czas opowiadał, jak trudna była ta mijająca i jak potrzebne jest, by o tym pamiętać, dokonując oceny jego osoby. Kolegium miało jednak zastrzeżenia do Kieresa: o niedostateczne przyspieszenie udostępniania archiwów do prac naukowych, o powolną pracę pionu śledczego, wreszcie, choć były to zastrzeżenia zawoalowane, o ostatnie zawirowania wokół IPN wynikające z ujawnienia tzw. listy Wildsteina.
Teraz zostanie rozpisany nowy konkurs na prezesa IPN. Ani Kieres, ani Buller nie mogą już brać w nim udziału. Ze względów czasowych nowego prezesa wybierze już najprawdopodobniej nowy parlament.
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 2005-05-19

Autor: ab