Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Kaci na prawach ofiar

Treść

Na forum parlamentu trafi niebawem projekt nowelizacji ustawy o kombatantach, autorstwa posłów SLD, przywracający uprawnienia kombatanckie funkcjonariuszom totalitarnego systemu m.in. Urzędu Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa. Wysokie dodatki mają otrzymywać ci, którzy jeszcze do niedawna aktywnie uczestniczyli w zniewalaniu Polski. Szacunkowy koszt wdrożenia w życie nowych rozwiązań, zrównujących w prawach katów i ich ofiary, to ok. 90 mln zł. Takim obrotem sprawy oburzeni są zarówno byli żołnierze Polski Podziemnej, represjonowani w czasach PRL za walkę z komunistycznym aparatem terroru, jak i sejmowa opozycja.
- Projekt haniebnej nowelizacji ustawy jest wielkim nieporozumieniem, zrównuje żołnierzy patriotów i ludzi aparatu represji, terroru i bezprawia. Na własnych skórach doświadczyliśmy, jak ci niby dzielni kombatanci z UB i SB potrafią walczyć o naszą Ojczyznę, kiedy to za wroga uznali własny Naród - twierdzi Teofil Rubasiński, prezes Światowego Związku Żołnierzy AK środowiska "Syrena" w Poznaniu.
Rozgoryczeniu byłych żołnierzy Podziemnego Państwa Polskiego trudno się dziwić. Specjalna podkomisja sejmowa kierowana przez posła SLD Tadeusza Tomaszewskiego pierwotnie miała zakończyć prace nad projektem nowelizacji ustawy kombatanckiej w pierwszym kwartale bieżącego roku. Teraz gwałtownie przyspieszyła procedury, tak by nowela trafiła na posiedzenie Sejmu jeszcze tej kadencji. Tylko bowiem teraz zmiany w ustawie, przywracające uprawnienia funkcjonariuszom komunistycznego aparatu terroru, mają szansę zostać przyjęte - głosami SLD i Samoobrony - przez parlament. Projekt nowelizacji Ustawy o kombatantach oraz niektórych osobach będących ofiarami represji wojennych i okresu powojennego do Sejmu trafił już w 2002 r., jednak dopiero w listopadzie roku ubiegłego założenia owej haniebnej nowelizacji przedstawiono parlamentarzystom. Przedłożony Sejmowi Rzeczypospolitej Polskiej przez grupę posłów SLD projekt nowelizacji ustawy zmierza do przywrócenia stanu prawnego w zakresie uprawnień kombatanckich sprzed 1989 r. przez nadanie uprawnień kombatanckich osobom z komunistycznego aparatu represji PRL, które po odzyskaniu przez Polskę niepodległości i suwerenności uprawnienia te utraciły z powodu udziału w strukturach państwa, służących zniewalaniu kraju. Projekt, przewidując ponowne uhonorowanie przywilejami kombatanckimi także osób działających w strukturach komunistycznego aparatu represji, traktuje te struktury jako organy rzekomo państwa wolnego służące interesom Polski.
Przygotowany przez postkomunistów projekt nowelizacji ustawy kombatanckiej propaguje szczególnie aktywnie poseł SLD - Jerzy Szteliga, który w 1978 r. ukończył studia na wydziale filozofii Uniwersytetu Leningradzkiego, gdzie zgłębiał dialektykę marksizmu-leninizmu. Warto również przypomnieć, iż poseł Szteliga był tajnym i świadomym współpracownikiem organów bezpieczeństwa Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej. Jego zdaniem, obowiązująca od 1991 r. ustawa pozbawiająca uprawnień kombatanckich byłych funkcjonariuszy UB i SB jest zła i w związku z tym należy ją zmienić.
Ostatecznie projekt nowelizacji ustawy kombatanckiej trafił do specjalnej podkomisji kierowanej przez posła SLD Tadeusza Tomaszewskiego. Swoje prace miała ona zakończyć w pierwszym kwartale 2004 r. W obawie przed rozwiązaniem Sejmu prace gwałtownie przyspieszono, a skandaliczna nowelizacja ma już niedługo zostać przedstawiona parlamentowi. Pierwszego kwietnia gotowy projekt nowelizacji specjalna podkomisja przekazała posłom Komisji Polityki Społecznej i Rodziny.
- Tytuł kombatanta powinien być przyznawany jako uhonorowanie działań wojennych. Jakie to zaszczytne działania wojenne prowadzili byli "bezpieczniacy", chyba tylko wojnę z własnym Narodem. Na początku lat 90. uczestniczyliśmy w weryfikacji kombatantów. Pozbawiono wówczas uprawnień ok. 60 tys. osób w skali kraju. Analizując te "czarne teczki", mogę śmiało powiedzieć, że była to czołówka NKWD i UB, ludzie zniewalający Polskę. A teraz mają być uhonorowani? - powiedział "Naszemu Dziennikowi" kpt. Jan Górski, prezes wielkopolskiego zarządu Światowego Związku Żołnierzy AK.
Wstępnie szacuje się, że przywrócenie uprawnień kombatanckich miałoby objąć 35 tys. osób - w tym 27 tys. kombatantów i 8 tys. wdów lub wdowców. Zdaniem Jana Turskiego, kierownika Urzędu do spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, który ku zaskoczeniu środowisk kombatanckich i organizacji niepodległościowych dał się poznać już jako zwolennik nowelizacji ustawy, skutki finansowe tego rozwiązania oscylowałyby w granicach 63 mln zł. Jednak jak wynika z dokumentów, do których udało się dotrzeć "Naszemu Dziennikowi", są to dane mocno zaniżone. Sami bowiem inicjatorzy projektu nowelizacji, przedkładając go, wyliczyli, że po przywróceniu uprawnień kombatanckich osobom pozbawionym takowych w 1991 r. należałoby zarezerwować w budżecie państwa kwotę około 90 mln zł na wypłatę dodatków dla byłych funkcjonariuszy komunistycznego aparatu terroru. Tymczasem kilkanaście miesięcy wcześniej rząd Leszka Millera, tłumacząc się koniecznością oszczędności budżetowych, zdecydowanie ograniczył uprawnienia kombatanckie byłym żołnierzom organizacji niepodległościowych i narodowych.
- Wobec powyższego staje się obecnie zrozumiałe, że niedawna nowelizacja ustawy kombatanckiej, pozbawiająca bądź ograniczająca dotychczasowe uprawnienia kombatanckie, była w istocie spowodowana nie sytuacją finansową państwa, ale wygospodarowaniem środków dla osób związanych z komunistycznym aparatem represji - powiedział kpt. Jan Górski.
Wojciech Wybranowski



Bezprawie w majestacie prawa
Bicie, nieludzkie tortury, prześladowania najbliższych, krańcowe upodlenie, strzały w tył głowy, wieloletnie szykanowanie i poniżanie, sfingowane procesy polityczne, surowe wyroki wydawane przez dyspozycyjnych sędziów - to tylko niektóre z przykładów tego, w jaki sposób członkowie komunistycznego aparatu bezpieczeństwa i tajnej policji prześladowali tych, którzy poświęcili swe najczęściej młode życie, by Polska była wolna i niepodległa. Dzisiaj w majestacie prawa III Rzeczpospolita chce zrównać w prawach i przywilejach katów z ofiarami. Coś, co wydawałoby się nie do pomyślenia w wolnym i demokratycznym państwie, świadomym swojej historii, jest całkiem możliwe w dzisiejszej Polsce. To, że kat znowu będzie triumfował nad swoją ofiarą, jest niestety wielce prawdopodobne, bowiem to zasiadający w ławach lewicy ideowi spadkobiercy tychże znowu stanowią "prawo".
Wojciech Wybranowski
Nasz Dziennik 6-05-2004

Autor: DW