Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Już nie są anonimowi

Treść

Prawie 80 zdjęć i biogramów komendantów wojewódzkich milicji w Radomiu, ich zastępców oraz naczelników i kierowników sekcji wojewódzkich i powiatowych struktur Służby Bezpieczeństwa można oglądać od wczoraj na wystawie "Twarze radomskiej bezpieki". Ekspozycja przygotowana przez Instytut Pamięci Narodowej, podobnie jak w innych miastach, i w Radomiu wzbudziła spore zainteresowanie zarówno osób represjonowanych przez komunistów, jak i... dawnych esbeków. W sali wystawowej ośrodka kultury "Resursa Obywatelska" przy ul. Malczewskiego stanęło kilkadziesiąt plansz ze zdjęciami i notkami biograficznymi funkcjonariuszy SB. Ich swoiste CV pokazywały drogę kariery: od służby na niższych stanowiskach (nawet już od lat 40.) po najwyższe awanse, niekiedy generalskie. Na uwagę zasługują choćby funkcjonariusze kierujący SB w czasie wydarzeń Radomskiego Czerwca ‘76: Marian Mozgawa, komendant wojewódzki MO (do 1975 roku wcześniej kierował bezpieką w województwie lubelskim), jego zastępca ds. SB Tadeusz Szczygieł czy Kazimierz Rojewski, kierujący w 1976 roku specjalną grupą śledczą. Na wystawie można zobaczyć również fotokopie akt personalnych funkcjonariuszy SB, w tym podania o pracę lub opinie przełożonych, zaświadczenia o odbytych kursach i ukończonych szkołach (w tym także w Związku Sowieckim). Jak podkreślił Arkadiusz Kutkowski z radomskiej delegatury Instytutu Pamięci Narodowej, na wystawie nie ma osób zajmujących niższe stanowiska, którzy bezpośrednio przesłuchiwali i represjonowali żołnierzy AK, WiN, opozycjonistów z lat późniejszych, ale wynika to po prostu z braku miejsca. Takich ludzi jest w archiwach kilka tysięcy. Niemniej istotne od samych fotografii są dokumenty. - Jeden z nich mówi o tym, kto inwigilował uczestników uroczystości koronacji obrazu Matki Bożej w Błotnicy w 1977 roku, którym przewodniczył ks. kard. Karol Wojtyła - powiedział Kutkowski. - Najważniejsze, że funkcjonariusze SB stracili anonimowość - podkreślił Bronisław Kawęcki, jeden z represjonowanych w latach 80. radomian. - Gdy nas aresztowano, ale tak samo było w przypadku akowców po wojnie, to kazano nam stać twarzą do ściany, żebyśmy nie widzieli naszych oprawców - tłumaczył. Wystawa wzbudziła zainteresowanie nie tylko ofiar komunistycznej bezpieki i mieszkańców miasta. Organizatorzy odbierali także telefony od byłych funkcjonariuszy SB, zainteresowanych tym, kto będzie na wystawie. Były nawet oskarżenia, że w ten sposób IPN łamie ustawę o ochronie danych osobowych. Krzysztof Losz, Radom "Nasz Dziennik" 2008-05-29

Autor: wa