Już nie boją się mówić
Treść
Sąd Pracy w Trzciance koło Poznania uznał za słuszne roszczenia kilku pracowników miejscowego marketu "Netto", jednego z wielu tej sieci, i nakazał im wypłatę zaległego wynagrodzenia z tytułu nadgodzin. Wcześniej pracodawca odmawiał wypłaty, jego zdaniem nienależnych, pieniędzy. To kolejny przypadek zwycięskiej walki pracowników marketów z nieuczciwymi pracodawcami.
- W sklepie tym nie było rzetelnego wykazu czasu pracy i dlatego sąd dał wiarę doniesieniu byłych pracowników - mówił w uzasadnieniu wyroku sędzia Maciej Adamczak z Sądu Pracy w Trzciance koło Poznania. Czworo pracowników - dwóch mężczyzn i dwie kobiety - w latach 2003-2004 pracowało w sklepie sieci "Netto" w tej miejscowości. Według sądu, pracodawca nie zapłacił im za pracę w nadgodzinach. W zależności od stażu pracy byli pracownicy otrzymali od 780 do ponad 3 tys. zł. Wyrok przyjęli z zadowoleniem. - Cieszymy się, że ktoś wreszcie w tej małej miejscowości uwierzył takim małym pionkom jak my - konkludował po ogłoszeniu wyroku Mateusz Stec, jeden z byłych pracowników marketu "Netto".
Pracownicy sklepu tej sieci w maleńkiej Trzciance nie ukrywają, że odważyli się głośno mówić o swoich problemach z nieuczciwym pracodawcą dopiero po wydaniu przez sąd w Elblągu głośnego już wyroku w sprawie bezprawnych działań kierownictwa hipermarketu innej zachodniej sieci "Biedronka". W tym czasie, gdy Sąd Pracy w Trzciance wydawał wyrok korzystny dla szykanowanych pracowników tamtejszego marketu "Netto", w Elblągu ruszył kolejny proces przeciwko kierownictwu portugalskiego hipermarketu "Biedronka". Była pracownica tego sklepu domaga się 130 tys. zł za pracę w nadgodzinach oraz za utracone dziecko poczęte. W innych sądach pracy w kraju, m.in. w Warszawie i Poznaniu, na rozpatrzenie czeka kilkanaście podobnych pozwów przeciwko "Biedronce". Niewykluczone, że wyrok sądu w Trzciance, dotyczący marketu "Netto", również zaowocuje kolejnymi procesami sądowymi wytaczanymi przez innych szykanowanych pracowników sieci "Netto".
- Gdyby nie sukces pani Bożeny Łopackiej z "Biedronki", pewnie długo jeszcze szykanowani pracownicy hipermarketów znosiliby cierpliwie łamanie prawa przez kierownictwo zachodnich marketów, nie wierząc w szansę na sprawiedliwość. Teraz ruszy lawina - powiedział nam jeden z pracowników "Netto" w Trzciance.
Pod koniec września ubiegłego roku sąd w Elblągu zasądził od portugalskiej spółki Jeronimo Martins Dystrybucja (JMD) Sp. z o.o. na rzecz byłej kierowniczki sklepu "Biedronka" w Elblągu Bożeny Łopackiej 35 tys. zł za przepracowanie 2600 nadgodzin. Sąd uznał zasadność skargi kobiety, która przedstawiła dokumenty świadczące, że w sklepie fałszowana była ewidencja czasu pracy.
Sieć sklepów "Netto", należąca do największych w Europie, to zespół osiedlowych sklepów spożywczych. Przeciętna wielkość sali sprzedaży to ok. 500 metrów kwadratowych. Sklepy usytuowane są przy gęsto zaludnionych osiedlach mieszkaniowych. "Netto" stanowi część Dansk Supermarked A/S, której właścicielami są A.P. Moller i F. Salling. Dansk Supermarked jest również właścicielem i zarządcą sieci hipermarketów Bilka i Fotex. W 1981 roku otwarto pierwszą placówkę handlową tej firmy w Kopenhadze. Obecnie w Danii funkcjonują już 362 hipermarkety tej sieci. Kolejne placówki powstawały w Niemczech - dziś 223 sklepy, Wielkiej Brytanii jest ich 137, Polsce - 83, i Szwecji - 59. Pierwszy sklep "Netto" w naszym kraju powstał w sierpniu 1995 roku w Szczecinie. Sieć rozwija się obecnie na terenie Polski Północno-Zachodniej. Od Szczecina do Gdańska i na południe w linii Bydgoszcz - Poznań - Zielona Góra. Zaledwie przed kilkoma dniami, 28 stycznia br., otwarto kolejny market, tym razem w Koszalinie.
Wojciech Wybranowski
"Nasz Dziennik" 2005-02-04
Autor: ab