Jeździli zbyt długo
Treść
Wielogodzinne przekraczanie czasu pracy kierowców, brak dokumentacji dotyczącej przejazdu 37 tys. kilometrów - to główne wyniki kontroli przeprowadzonej w firmie transportowej Caban przez Główny Inspektorat Transportu Drogowego. Według GITD, autokar, który rozbił się 22 lipca pod Grenoble, ma nieudokumentowych 15 tys. km przejazdu. Inspektor nałożył na firmę 30 tys. zł kary.
- Stwierdziliśmy cały szereg naruszeń przepisów przede wszystkim dotyczących czasu pracy kierowców - powiedział główny inspektor transportu drogowego Paweł Usidus. Naruszenia przy wykonywaniu przewozu dotyczyły skracania dziennego i tygodniowego czasu odpoczynku, przekraczania maksymalnego czasu prowadzenia pojazdu bez przerwy, nieprawidłowe działanie urządzenia rejestrującego, nieprawidłowe operowanie przełącznikiem grup czasowych.
- Przedsiębiorca prowadził działalność w ten sposób, że na dłuższe trasy, wymagające wymiany obsady kierowców, wysyłał 3 kierowców, z których jeden udawał odpoczynek, i po wykorzystaniu limitu czasu pracy przez 2 kierowców, on prowadził pojazd - powiedział główny inspektor transportu drogowego. Według przepisów, odpoczynek kierowcy nie może odbywać się w jadącym pojeździe.
W firmie Caban brakuje dokumentów rozliczenia 37 tys. km przejazdów autokarów, w tym 15 tys. km dotyczy przejazdu autokaru, który uległ wypadkowi. Kontrolerzy nie wykluczają, że dokumentacja mogła zostać zniszczona, ponieważ kara za jej brak jest mniejsza niż za udowodnione nieprawidłowości.
Według Usidusa, rozwiązaniem, które może poprawić bezpieczeństwo, byłoby karanie kierowców przekraczających czas pracy przewidziany przepisami punktami karnymi. Kierowcy, którzy dopuszczaliby się takiego procederu w perspektywie dłuższego okresu czasu, ryzykowaliby utratę prawa jazdy.
Pracownicy GITD mają również zastrzeżenia do niestosowania się przewoźnika do polskich przepisów w zakresie dodatkowych warunków technicznych dla pojazdów dopuszczonych do poruszania się z prędkością 100 km/h.
Inspektorat skontrolował również organizatora wycieczki firmę Orlando Travel. - Stwierdzono, że nie było nieprawidłowości przy organizacji przejazdu, ale firma nie posiada już od ponad roku własnych autobusów, więc powinna zwrócić licencję transportową. Inspekcja wystąpi o jej zwrot - zapowiedział Usidus. Niejasne tłumaczenie właściciela firmy uprawdopodobnia złożenie przez niego fałszywych zeznań, w związku z czym zostanie skierowany wniosek do prokuratury w tej sprawie.
Grzegorz Lipka
"Nasz Dziennik" 2007-08-03
Autor: wa