Jeszcze poseł
Treść
Dopuszczenie się gwałtu na jednej z byłych pracownic Samoobrony, domaganie się świadczenia usług seksualnych w zamian za obietnicę pracy i wykorzystywanie stosunku podległości celem molestowania podwładnych - to zarzuty, jakie łódzka prokuratura postawi posłowi Stanisławowi Łyżwińskiemu. Nieoficjalnie mówi się także o podobnych zarzutach dla jeszcze dwóch działaczy Samoobrony, ale nie posłów. Wniosek o uchylenie immunitetu Łyżwińskiemu zostanie wysłany do Sejmu dopiero za kilka tygodni. Dowody zdaniem prokuratora krajowego Janusza Kaczmarka są wystarczająco mocne, by taki wniosek sporządzić.
Niedawno informowaliśmy o tym, że wniosek o uchylenie immunitetu Stanisławowi Łyżwińskiemu zostanie przesłany do Sejmu jeszcze w tym roku.
- Prokuratorzy w Łodzi prosili o kilka tygodni na opracowanie tego wniosku - poinformował wczoraj prokurator krajowy Janusz Kaczmarek. Jak dodał, materiał dowodowy "w sposób jednoznaczny" pozwala na sformułowanie zarzutów. O dwóch mówiło się od samego początku afery: oferowania pracy w zamian za korzyść osobistą i nadużywania podległości. Trzeci brzmi sensacyjnie, ale niestety w świetle kolejnych informacji wynikających ze śledztwa - nie zaskakuje. Jedna z działaczek oskarżyła Łyżwińskiego o gwałt. Posłowi grozi za to od 2 do 12 lat pozbawienia wolności.
Nieoficjalnie wiadomo, że łódzcy prokuratorzy postawią zarzuty także dwóm innym wysoko postawionym działaczom Samoobrony. Z naszych informacji wynika, że będzie wśród nich wiceminister pracy i były członek sztabu wyborczego Aleksandra Kwaśniewskiego Bogdan Socha.
Ocena wiarygodności
A co z zarzutami dotyczącymi Andrzeja Leppera? - W tej chwili mamy do czynienia z jedną osobą, która złożyła wniosek o ściganie Andrzeja Leppera, Anetą Krawczyk - wyjaśniał Kaczmarek. Jej zeznania są badane pod kątem wiarygodności, a sprawa wymaga szczególnej staranności. - Pozostali świadkowie są znani tylko ze słyszenia - dodał prokurator krajowy. W przypadku Łyżwińskiego sprawa jest ewidentna, bo i poszkodowanych, i świadków naocznych zgłosiło się co najmniej kilku.
Wczoraj Lepper wydał oświadczenie, w którym poinformował, że "w związku z trwającą akcją dotyczącą prowokacji na tle obyczajowym" skierowaną przeciw działaczom Samoobrony, ani on, ani jego współpracownicy nie będą się publicznie w tej sprawie wypowiadać. Podkreślił też, że ma pełne zaufanie do prokuratury. Podtrzymał swoje wcześniejsze stanowisko, że tzw. seksafera "miała na celu doprowadzenie do kryzysu w koalicji i obalenie legalnie wybranego rządu oraz doprowadzenie do nowych wyborów parlamentarnych".
Nowy wątek
Ciekawą informację podała wczoraj "Rzeczpospolita", która dotarła do zeznań gangstera Piotra P. Ten w 2003 r. opowiedział funkcjonariuszom łódzkiego Centralnego Biura Śledczego o tzw. organizacji. Miał to być ogólnopolski gang zajmujący się szantażowaniem ważnych osób. Metoda działania była prosta: politykom podsuwano prostytutki, a następnie filmowano ukrytą kamerą ich kontakty seksualne. Wśród ofiar gangu miał być także Andrzej Lepper. Szesnastoosobowa grupa Sylwestra F. została rozbita przez funkcjonariuszy CBŚ w listopadzie 2003 roku.
- W tej sprawie postępowanie było prowadzone i się zakończyło. Może być podjęte tylko, jeśli pojawi się coś nowego - odpowiedział Kaczmarek na pytanie, czy prokuratura się zajmie tym wątkiem.
Obciążające dla Leppera mogą być zeznania byłych posłów Samoobrony. Dotyczą one także narzucania przez władze krajowe pracowników biur poselskich. Były poseł Piotr Smolana mówi, że jego szef biura był zaufaną osobą przewodniczącego. Chodzi o Jana Muchę, który miał na koncie wyrok za fałszowanie dokumentów oraz za bezprawne grożenie Dorocie S. rozpowszechnieniem jej pornograficznych zdjęć w internecie i miejscu jej zamieszkania. W ten sposób miał zmuszać ją do "dalszego pozowania nago i utrzymywania znajomości". W marcu 2004 r. to Smolana był oskarżany o molestowanie seksualne. Jego oświadczenie poselskie w tej sprawie budziło wówczas wesołość na sali sejmowej.
- Niejaka Liliana Potocka, uzurpująca sobie miano przewodniczącej Samoobrony, usiłuje wykreować się na Monikę Lewińską, a z mojej osoby uczynić niemalże Clintona rozporkowca - mówił Smolana. Dziś nikt by się z tego nie śmiał.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2006-12-22
Autor: wa