Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Jest nas coraz mniej

Treść

"Będzie nas mniej - kryzys demograficzny w Polsce czy przejście demograficzne?" - pytali wczoraj na specjalnej konferencji demografowie, i odpowiadali: kryzys.

Ostatnie 15 lat to okres zmian w procesie formowania, rozwoju i rozpadu rodziny we wszystkich krajach Europy Środkowej i Wschodniej. Ich oznaką jest znaczący spadek liczby nowych małżeństw, wynikający głównie z obniżenia skłonności do zawierania związków, opóźniania wieku ich zawierania oraz wzrost liczby rozwodów. Na początku tzw. transformacji w Polsce dominował model rodziny z dwójką dzieci, dziś jest to zdecydowanie model rodziny z jednym dzieckiem. Wciąż obserwujemy obniżanie się natężenia płodności w niemal wszystkich grupach wiekowych. Współczynnik dzietności z przedziału 2,10-2,15 określa się przy obecnie występującej umieralności jako poziom zapewniający zastępowalność pokoleń. Oznacza to, że na jedną kobietę będącą w wieku rozrodczym przypada średnio nieco ponad dwójkę dzieci. W 2003 r. współczynnik dzietności w naszym kraju wyniósł 1,2. Przy czym w 1989 r. wynosił on jeszcze 2,1. Wśród kobiet w wieku prokreacyjnym (15-49 lat) wzrasta systematycznie liczba bezdzietnych. Demografowie biją na alarm: osiągnięty poziom dzietności zalicza Polskę do grupy krajów o bardzo niskiej płodności. Szokuje intensywność zmian demograficznych. Obniżenie poziomu dzietności z poziomu z 2,5 do 1,5 w krajach Europy Zachodniej trwała ok. 30 lat, w Polsce podobny spadek dokonał się w ciągu 15 lat.
- Mówimy o wydłużającym się życiu ludzkim, ale jesteśmy też zaniepokojeni spadającą dzietnością. Dzietność jest bardzo niska i nie ma chyba co oczekiwać, że w nadchodzącym okresie ten trend się odwróci. Będziemy się cieszyć, jeżeli ten spadek zostanie zahamowany - wskazywała prof. Irena Kotowska, zastępca przewodniczącego Wydziału Nauk Społecznych Polskiej Akademii Nauk.
- Stan demograficzny jest krytyczny i jest bardzo niepokojące, jeśli taka sytuacja będzie utrzymywała się przez dłuższy okres czasu. Bardzo łatwo doprowadzić do spadku dzietności, natomiast doświadczenia krajów zachodnich pokazują, że trudno jest ten poziom odbudować z niskiego do średniego, a potem do takiego, który zabezpiecza prostą zastępowalność pokoleń, a to jest na poziomie dwójki dzieci - zaznaczyła prof. Ewa Frątczak, przewodnicząca Komitetu Nauk Demograficznych PAN.
Zdaniem demografów i socjologów, nie ma prostej recepty na uzdrowienie sytuacji ludnościowej w naszym kraju. Potrzebne są wieloaspektowe działania zorientowane na politykę prorodzinną oraz na szeroko rozumiane procesy ekonomiczne i społeczne. Jak zwróciła uwagę prof. Frątczak, w Polsce jest za mało instytucji wspomagających rodzinę i rodzicielstwo. - Rozwój instytucji nie nadąża za procesami demograficznymi - oceniła.
W opinii naukowców, jedną z najważniejszych rzeczy w odwróceniu negatywnych tendencji demograficznych jest również zmiana sytuacji na rynku pracy i likwidacja wysokiego bezrobocia, które jest wyjątkowo niekorzystne dla osób wchodzących w wiek prokreacji.
Beata Andrzejewska

"Nasz Dziennik" 2004-12-09

Autor: kl