Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Jeśli zwolnią, to "po dobroci"

Treść

Białoruskie MSZ oświadczyło wczoraj, że wyłącznie "w duchu dobrej woli" będzie rozpatrywana polska nota z żądaniem uwolnienia byłego polskiego ambasadora w tym kraju Mariusza Maszkiewicza. Rzecznik resortu Andriej Popow zapowiedział jednak, że polska nota zostanie rozpatrzona, a białoruskie MSZ osobno poinformuje o terminie zwolnienia polskiego dyplomaty. Wczoraj Parlament Europejski potępił władze Rosji za uznanie białoruskich wyborów prezydenckich.
Konflikt Warszawy z Mińskiem szeroko komentują rosyjskie media. Wczorajszy "Kommiersant" ocenił wysiłki władz polskich zmierzające do uwolnienia przez Mińsk Mariusza Maszkiewicza. Zdaniem dziennika, Mińsk woli praktycznie nie reagować na żądania Warszawy. "Sam Łukaszenko, podobnie jak szef białoruskiego MSZ Siergiej Martynow, ani słowem nie wspomniał o aresztowanym polskim dyplomacie" - zauważył rosyjski dziennik.
Jednak nie tylko polskiemu MSZ zarzuca się miękkość wobec Mińska. Zwolniony przedwczoraj z aresztu opozycyjny polityk białoruski Anatolij Lebiedźka ocenił, że twarde stanowisko władz białoruskich, które nie kwapią się do zwolnienia Rosjan przetrzymywanych w mińskim areszcie, może świadczyć o tym, że Mińsk zechce dokonać "pewnej rewizji stosunków sojuszniczych" z Rosją. Uznał on, że "Rosja w kwestii białoruskiej odgrywa otwarcie negatywną rolę".
"Kommiersant" nawiązał także do ostatnich pojednawczych wypowiedzi Łukaszenki na temat wkładu Białorusi w "bezpieczeństwo Europy i w sferze walki z przestępczością", uznając, że mają bezpośredni związek z planowanym przez UE w przyszłym tygodniu zatwierdzeniem pierwszej części listy białoruskich urzędników, którym zakaże się wyjazdu do krajów Unii.
Jednak UE nie jest skłonna do ustępstw w sprawie marcowych wyborów. Wczoraj Parlament Europejski przyjął rezolucję, w której potępił pozytywną reakcję rosyjskiej Dumy Państwowej i prezydenta Władimira Putina na białoruskie wybory prezydenckie i odmówił uznania Aleksandra Łukaszenki za zwycięzcę wyborów z 19 marca. Tymczasem szef rosyjskiego MSZ Siergiej Ławrow wstawił się raz jeszcze za Łukaszenką. "Byłoby błędem izolowanie Białorusi i wprowadzanie sankcji przeciwko kierownictwu tego kraju".
Radio Swoboda podało wczoraj, że białoruska opozycja domaga się, by na czarną listę kolaborantów Łukaszenki trafiło również około 30 rosyjskich artystów, którzy agitowali za nim w czasie gościnnego tournée pod hasłem: "Za Białoruś". Ich honoraria pokrył fundusz administracji Łukaszenki.
Waldemar Moszkowski

"Nasz Dziennik" 2006-04-07

Autor: ab