Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Jeden za tysiąc

Treść

Moment przekazania izraelskiego żołnierza stronie egipskiej nastąpił wczoraj o godzinie 8.15 rano i był transmitowany przez egipską i izraelską telewizję. Jak podkreśliło w rozmowie z agencją AFP źródło zbliżone do Hamasu - Brygad Ezedina al-Kasama, Szalit został najpierw wydany stronie egipskiej, która miała przekazać go Izraelowi dopiero w momencie, gdy do Egiptu dotrze pierwsza grupa licząca 477 więźniów palestyńskich przetrzymywanych na pustyni Negew. Wymienieni za Szalita więźniowie są bowiem wypuszczani w dwóch turach. Pierwsza grupa została już chwilę później przekazana przedstawicielom Międzynarodowego Komitetu Czerwonego Krzyża, którzy przetransportowali ich do Egiptu, skąd następnie zostali przewiezieni do Strefy Gazy. Kolejna grupa licząca 550 więźniów ma wyjść na wolność - jak informuje telewizja BBC - w przyszłym miesiącu. Część z nich zostanie następnie przetransportowana do państw trzecich, takich jak Turcja, Katar i Syria, które zgodziły się ich przyjąć. W ten sposób wolność odzyskają najgroźniejsi - według rządu w Tel Awiwie - terroryści, którzy byli skazywani często na kary dożywotniego więzienia. Niektórzy spędzili w izraelskich więzieniach nawet po 20-30 lat.

Po przybyciu do Izraela Szalit został poddany szczegółowym badaniom lekarskim, które miały ocenić stan jego zdrowia. Następnie przewieziono go do bazy lotniczej Tel Nof na południu kraju. Tam na dyskretnej uroczystości spotkał się z przywódcami Izraela, w tym z premierem Benjaminem Netanjahu, ministrem obrony Ehudem Barakiem i szefem sztabu generalnego Bennym Gancą, a następnie zobaczy się z rodzicami. Gdy badania wykażą, że jego stan zdrowia jest zadowalający, wówczas - jak informuje telewizja BBC - żołnierz zostanie przetransportowany do rodzinnego domu w Mitzpe Hila, w zachodniej Galilei.

Kto ugrał na Szalicie?
Informację o wymianie więźniów pomiędzy Izraelem a Hamasem z zadowoleniem przyjął sekretarz generalny ONZ Ban Ki Moon, podkreślając, że ma nadzieję, iż "przyczyni się ona do pokoju i bezpieczeństwa w tym regionie". Jednak innego zdania jest cytowany przez PAP ekspert ds. bliskowschodnich i szef niemieckiej fundacji Nauka i Polityka prof. Volker Perthes. Jak podkreślił w rozmowie z niemiecką telewizją publiczną ZDF, wymiana jeńców między Izraelem a Palestyńczykami nie jest oznaką odprężenia na Bliskim Wschodzie, a co najwyżej może zachęcić radykalny Hamas do kolejnych porwań. - Jeśli na Bliskim Wschodzie kogoś się porywa, to chce się za to jakiejś nagrody - powiedział prof. Perthes, zauważając, że Szalit mógł zostać porwany właśnie po to, aby można było zorganizować taką wymianę. Na kontrowersyjne aspekty wymiany zwraca uwagę także wielu innych Izraelczyków, w tym historyk Tom Segew, zauważając, że ponad połowa zwalnianych Palestyńczyków to "prawdziwi mordercy", a ich uwolnienie może jedynie wzmocnić pozycję Hamasu i przyczynić się do zwiększenia ryzyka ataków terrorystycznych. Dlatego choć Szalit uważany jest przez Izraelczyków za bohatera, to wczorajszą wymianę do ostatniej chwili próbowali zablokować działaniami prawnymi krewni ofiar palestyńskich zamachów. W poniedziałek wieczorem izraelski sąd najwyższy oddalił jednak ich apelacje, dając zielone światło pierwszej tak dużej wymianie od maja 1985 roku. Wówczas w zamian za trzech wziętych do niewoli w Libanie żołnierzy Izrael zwolnił z więzień 1150 Palestyńczyków.
Gilad Szalit został uprowadzony w czerwcu 2006 roku, gdy palestyńscy bojownicy zaatakowali izraelski posterunek w Kerem Szalom, niedaleko granicy ze Strefą Gazy.

Marta Ziarnik

Nasz Dziennik Środa, 19 października 2011, Nr 244 (4175)

Autor: au