Irackim chrzecijanom grozi rzeź
Treść
Z ks. dr. Waldemarem Cisłą, dyrektorem sekcji polskiej akcji "Pomoc Kościołowi w Potrzebie", rozmawia Anna Wiejak
Jak wygląda w tej chwili sytuacja w Iraku ze szczególnym uwzględnieniem chrześcijan? Jakie mogły być motywy porwania księdza biskupa?
- Niestety, Irak nie jest jedynym krajem, gdzie tego typu sytuacje mają miejsce. Podobnie dzieje się w Afganistanie i w innych krajach. W Iraku sprawa jest o tyle skomplikowana, że - jak mówili nam tamtejsi biskupi - zarówno chrześcijanie, jak i wojska, z ich punktu widzenia - okupacyjne, koalicyjne - z naszego, są traktowani jako krzyżowcy. Zawsze wojska zachodnie będą w ten sposób traktowane, zresztą tak też są nazywane. Wprawdzie zarówno wojsko amerykańskie, jak i polskie stara się poprzez organizowanie różnego rodzaju pomocy charytatywnej wkupić się w łaski tamtejszych mieszkańców, ale i tak dochodzi do aktów przemocy. Chrześcijanie są mniejszością. Większość z nich w obawie o utratę życia wyemigrowała do ościennych krajów, w tym do Syrii. Ten exodus niestety trwa. Ci, którzy mają możliwości finansowe, uciekają. Syria jest dla nich takim miejscem przystankowym, tak samo jak Kurdystan. Ci chrześcijanie, których nie było stać na ucieczkę, pozostali i żyją w obawie o swoje życie. To, co się stało z biskupem, może stać się z wieloma innymi rodzinami.
W jakich kategoriach należy rozpatrywać los biskupa-męczennika?
- Zarówno w kategoriach politycznych, jak i religijnych, gdyż w przypadku takiego kraju, jak Irak, tak naprawdę trudno je rozdzielić. Niestety, musimy z przykrością stwierdzić, że muzułmanie są nastawieni na dialog w tych krajach, w których są mniejszością, jak Niemcy czy Włochy, gdzie próbują uzyskać pozwolenia na budowę meczetów, natomiast w krajach, gdzie stanowią większość (Sudan czy właśnie Irak), chrześcijanie nie mają żadnych praw. Należy też rozpatrywać tę tragedię w kategoriach pewnej zemsty.
Ta sytuacja ewidentnie dowodzi słabości władz w Iraku.
- Oczywiście. Przecież po to m.in. zostały skierowane do Iraku wojska koalicyjne, aby zapewnić bezpieczeństwo wszystkim mieszkańcom, w tym również mniejszościom, a jak widać, chrześcijanie uciekają stamtąd, czyli nie ma stabilizacji, nie ma poprawy sytuacji. Nie będą nam tego mówić, ponieważ boją się o własne życie, ale my wiemy z prywatnych rozmów z biskupami miejsca, że sytuacja jest dramatyczna. I to, co kiedyś biskupi powiedzieli, co moim zdaniem najbardziej oddaje tamtejszą sytuację, że jeśli wojska koalicyjne zostaną stamtąd wycofane, nastąpi rzeź chrześcijan - odwet muzułmanów na tych, których oni utożsamiają z Zachodem.
Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2008-03-14
Autor: wa