Interesy wielkiej trójki
Treść
Mimo że wojna w Iraku byłaby tragedią i jest jej przeciwna zdecydowana większość krajów świata, to nasuwa się pytanie, czy sprzeciw wobec niej m.in. Francji, Rosji i Chin wynika tylko z zasad humanitarnych i "umiłowania pokoju". Jeżeli dokładnie przyjrzeć się całej sprawie, to okaże się, że opowiadanie się za wojną lub przeciw niej jest wyznaczane w dużej mierze przez interesy ekonomiczne.
Trzeba bowiem wiedzieć, że w przypadku Iraku chodzi o walkę o eksploatację ogromnych złóż ropy naftowej. Mimo że obecne zdolności dziennego wydobycia ropy ograniczone są do 2,8 milionów baryłek, to Irak posiada ogromne możliwości jego zwiększenia. Można tu bardzo szybko rozpocząć eksploatację złóż szacowanych na 112 mld baryłek, co stanowi 10,7 procent zasobów światowych. Ale na tym nie koniec.
Wszystkie złoża Irackie oceniane są na 250 mld baryłek. Obecnie na 73 odkryte złoża tylko w 15 wydobywa się ropę. Od lat więc trwa walka o kontrakty i koncesje. Po ostatniej wojnie w Zatoce Perskiej amerykańskie kompanie naftowe, uznawane za wrogie, nie były dopuszczane przez Bagdad do jego rynku naftowego.
W znacznie lepszej sytuacji były firmy rosyjskie, chińskie i francuskie. To własne z nimi Bagdad zawierał kontrakty. Pierwsze oficjalne umowy zostały podpisane jeszcze w 1977 r. Ich praktyczna realizacja mogłaby dojść do skutku, gdyby nie prowadzone w tym regionie wojny i gdyby ONZ zniosła narzucone później Irakowi embargo. Największe kontrakty na eksploatację irackich złóż podpisał rosyjski Łukoil. Ostatnio został on jednak zakwestionowany przez władze w Bagdadzie, z czego mogą cieszyć się tylko konkurenci Łukoila, czyli China National Petroluem Company (CNPC) i francuska Total-Fina-Elf. Francuzi mają obiecany limit aż 16 mld baryłek ropy, co stanowi połowę obecnych znanych złóż irackich. Ewentualna amerykańska inwazja na Irak zagraża podpisanym francuskim, rosyjskim i chińskim kontraktom. Wojna z tym krajem oznacza, że iracką ropę przejęłyby przede wszystkim amerykańskie i brytyjskie kompanie naftowe. Między innymi dlatego Paryż, Moskwa i Pekin robią wszystko, by do tego nie dopuścić.
A mają na to dość skuteczne sposoby. Jednym z nich jest blokowanie potępiających Irak i sankcjonujących amerykański atak na ten kraj rezolucji ONZ. Trzy wymienione kraje zasiadają bowiem w Radzie Bezpieczeństwa, gdzie dysponują prawem weta.
Franciszek L. Ćwik, Caen
Nasz Dziennik 20-02-2003
Autor: DW