Groźba epidemii w Śmiłowie jest realna
Treść
Wyniki przeprowadzonych przez Akademię Rolniczą we Wrocławiu badań szczątków zwierzęcych zakopanych na polach przedsiębiorstwa byłego senatora Stokłosy w Śmiłowie koło Piły, potwierdziły obawy mieszkańców i ekologów: odpady mogą spowodować zatrucie ziemi i wywołać epidemię. Badania zleciła poznańska prokuratura okręgowa, która prowadzi śledztwo w tej sprawie.
Zgodnie z ekspertyzą szczątki zwierząt zakopane na terenie Zakładu Rolniczo-Przemysłowego Farmutil w Śmiłowie koło Piły (Wielkopolskie) mogą być przyczyną zatrucia ziemi i spowodować epidemię. Naukowcy z Akademii Rolniczej we Wrocławiu uznali, że nie ma żadnych wątpliwości, iż szczątki zwierzęce na pola trafiły stosunkowo niedawno - niektóre zaledwie 3 miesiące temu. - Z ekspertyzy wynika, że na tym terenie zakopano kości i szczątki ptaków, ssaków i bydła w okresie od 3 miesięcy do 5 lat wstecz - poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Poznaniu Mirosław Adamski.
To już druga opinia dotycząca sytuacji w Śmiłowie wystawiona przez uznany instytut naukowy. Pierwszą, niemal identyczną przygotowano w Zakładzie Medycyny Sądowej w Szczecinie.
Pod koniec sierpnia społecznością powiatu pilskiego wstrząsnęło odkrycie na terenie pola należącego do Stokłosy olbrzymiego grzebowiska padłych zwierząt. Na ogrodzonym terenie obsianym zbożem, na około 6 tysiącach metrów kwadratowych, znaleziono wystające z ziemi szczątki zwierząt. Zdaniem ekologów i specjalistów od ochrony środowiska, wstępne dane pozwalają szacować, że zagrożenie epidemiologiczne dla okolicy jest bardzo duże. Obawy mieszkańców potwierdziły też badania prowadzone przez Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska. Stokłosa i podlegli mu pracownicy firmy Farmutil zapewniali, że szczątki i pozostałości padłej zwierzyny zostały zakopane zgodnie z obowiązującymi przepisami w czasie powodzi w 1997 roku. Tłumaczenia Henryka Stokłosy okazały się jednak kłamstwem.
Pod koniec września na podstawie pierwszej ekspertyzy Wojewódzki Inspektorat Ochrony Środowiska nakazał Farmutilowi do połowy listopada tego roku usunięcie ziemi, w której zakopano zwierzęce szczątki. Sprawą zajęła się również prokuratura, która - jak poinformował prokurator Mirosław Adamski - prowadzi dwa śledztwa: jedno sprawdzające, czy nie doszło do zanieczyszczenia ziemi i wody oraz czy to ewentualne zanieczyszczenie zagrażało życiu lub zdrowiu wielu osób i drugie postępowanie w sprawie utrudniania przez firmę senatora pracy inspekcji sanitarnej oraz przetrzymywania na początku sierpnia ekologów i dziennikarzy, którzy znaleźli się wtedy w pobliżu miejsca odkrycia szczątków zwierząt.
- Sprawdzamy też, czy to zakopanie szczątków mogło zniszczyć faunę i florę - poinformował prokurator Mirosław Adamski.
Badania naukowców wskazujące, że zakopane szczątki zwierzęce pochodzą zaledwie sprzed kilku bądź kilkunastu miesięcy, rzucają również nowe światło na działalność przedsiębiorstwa "Farmutil", które zajmuje się utylizacją martwej zwierzyny. Skarb Państwa refunduje około 98 procent kosztów tego przedsięwzięcia. Nie są to małe pieniądze - utylizacja tony padliny kosztuje, według różnych danych, od 350 do 400 złotych. Czy zakopane zostały również szczątki zwierząt, za których utylizację zapłacono z pieniędzy podatnika? Nie można tego wykluczyć.
Atmosfera skandalu i kontrowersje związane z działalnością Stokłosy niewątpliwie niekorzystnie odbiły się na wyniku wyborczym tego prominentnego pilskiego biznesmena, który po raz pierwszy od 1989 roku nie został wybrany do Senatu RP.
Wojciech Wybranowski
"Nasz Dziennik" 2005-10-06
Autor: ab