Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Gratulacji nie było

Treść

Donald Tusk zadeklarował gotowość stanięcia na czele nowego rządu. Lider PO oczekuje, że prezydent Lech Kaczyński szybko zwróci się do zwycięskiego ugrupowania z misją utworzenia rządu. Sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta Michał Kamiński zapowiedział, że prezydent zaakceptuje "każdy demokratycznie wybrany rząd" i nie będzie ingerował w decyzje personalne co do obsady stanowisk w rządzie.

Lider Platformy Obywatelskiej Donald Tusk zapowiedział na dzisiaj spotkanie w sprawie wzajemnej współpracy z przewodniczącym Polskiego Stronnictwa Ludowego Waldemarem Pawlakiem. Jak jednak deklarował, nie należy oczekiwać w najbliższych kilkudziesięciu godzinach jakichkolwiek decyzji personalnych, choć ma to być "bardzo poważna rozmowa o współpracy rządowej". W piątek PSL ma powołać natomiast specjalny zespół roboczy, który miałby negocjować koalicję z Platformą.
Politycy PO bardzo ostrożnie wypowiadają się teraz o możliwym kształcie personalnym rządu. W poniedziałek sam Donald Tusk mówił nawet, iż to, czy zostanie premierem, "to dopiero zobaczymy". - Liczę, że prezydent Lech Kaczyński zwróci się do zwycięskiego ugrupowania z misją tworzenia rządu i szybko, jak mówi Konstytucja, umożliwi uporządkowanie życia publicznego - powiedział wczoraj szef Platformy.
Zgodnie z Konstytucją, prezydent powołuje prezesa Rady Ministrów wraz z pozostałymi członkami rządu w ciągu 14 dni od dnia pierwszego posiedzenia Sejmu lub przyjęcia dymisji poprzedniej Rady Ministrów.
Jako że nowy Sejm zbiera się 5 listopada i wtedy też premier Jarosław Kaczyński miałby złożyć dymisję, rząd pod wodzą Tuska mógłby zacząć działać pod koniec przyszłego miesiąca.
Sam Tusk, którego kandydaturę wysunął wczoraj oficjalnie Zarząd PO na stanowisko premiera, zadeklarował, że jego ugrupowanie będzie bardzo szybko gotowe z propozycją nowego rządu i jako pierwszy jego skład miałby poznać prezydent Lech Kaczyński. - Jeśli pan prezydent Lech Kaczyński, na co liczę, zwróci się do największego, zwycięskiego ugrupowania z misją formowania gabinetu, to po rozmowach z PSL chciałbym panu prezydentowi jako pierwszemu przedstawić ewentualne propozycje - mówił Tusk.
Wczoraj po raz pierwszy po wyborach usłyszeliśmy też głos z Pałacu Prezydenckiego. Do Donalda Tuska i Platformy Obywatelskiej nie trafiły jednak gratulacje za wyborcze zwycięstwo.
- Pan prezydent będzie akceptował każdy demokratycznie wybrany rząd w Polsce, będzie szanował jego personalne decyzje. Pan prezydent nie uczyni niczego, niezależnie od sytuacji politycznej w kraju, co byłoby sprzeczne z zapisami Konstytucji - mówił Michał Kamiński, sekretarz stanu w Kancelarii Prezydenta. Kamiński zdementował tym samym pojawiające się plotki, jakoby prezydent uzurpował sobie prawo do ingerowania w obsadę szefów resortów siłowych. Zaznaczył przy tym, że prezydent jako głowa państwa ma jednak prawo do komentowania decyzji co do obsady rządowych stanowisk.
- Komentowanie decyzji personalnych czy ich ocena, nawet jeśli będzie oceną surową, jest czym innym niż ingerowanie w politykę personalną jakiegokolwiek rządu - dodał Kamiński. W dniu wyborów prezydent zapowiedział, że po wyborach wystąpi z orędziem do Narodu.
Decyzji personalnych na razie nie ma, pojawiają się natomiast pierwsze konkretne propozycje działania nowego rządu. Lider PO zapowiedział, że jako premier będzie chciał najszybciej jak to możliwe odwiedzić Brukselę, Waszyngton i Moskwę, a najważniejszym celem dla nowego rządu w kwestii polityki zagranicznej będzie, zdaniem Tuska, próba poprawy stosunków polsko-rosyjskich.
Platforma chce też przystąpić do rozliczania IV RP. Szef PO już zapowiedział powołanie komisji śledczych, które zbadałyby "wszystkie bulwersujące sprawy". Tusk sygnalizował, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nie zostanie zlikwidowane, jednak konieczne jest przeprowadzenie "audytu" w tej instytucji. Jak zaznaczył, Platforma przystąpi do "natychmiastowej pracy sprawdzającej, czy nie zostały naruszone przepisy ustawy i inne przepisy w działalności CBA i szczególnie szefa CBA". Niewykluczone są decyzje personalne, przy czym lider PO nie powiedział jednoznacznie, czy PO będzie chciała odwołać Mariusza Kamińskiego.
W przyszłym tygodniu ma dojść do spotkania Tuska z przedstawicielami klubów parlamentarnych. Jego koledzy już natomiast mówią o odebraniu kompetencji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, aby móc dokonać zmian w telewizji publicznej.
Donald Tusk poinformował także, że spotkał się wczoraj z metropolitą gdańskim ks. abp. Tadeuszem Gocłowskim oraz byłym prezydentem Lechem Wałęsą. Jak wyjaśniał, jest przekonany, iż Lechowi Wałęsie należał się meldunek o wyniku wyborów. Obaj panowie pewnie jeszcze wielokrotnie będą się konsultować. Jak pamiętamy, Lech Wałęsa budował bowiem "drugą Japonię" i zapewne w jakiś sposób będzie mógł podzielić się swoimi doświadczeniami z Tuskiem - który z kolei obiecał zbudowanie nam "drugiej Irlandii" - jak w naszym kraju zbudować coś innego niż Polskę.

"Zawiniła" debata?
Premier Jarosław Kaczyński, który z przewodzenia rządowi musi się już chyba mentalnie przestawić na przewodnictwo najsilniejszemu po 1989 r. ugrupowaniu opozycyjnemu, tłumaczył jeszcze możliwe przyczyny drugiej pozycji Prawa i Sprawiedliwości w wyborach. - Decydująca była debata, to znaczy, trzeba było albo postawić na debatę i być dobrze wypoczętym i przygotowanym, albo po prostu od tej debaty się uchylić. Każdy z tych sposobów dałby na pewno inny wynik wyborów, ale czy aż tyle inny, żeby wygrać, to nie wiem. Ale na pewno dużo dla nas korzystniejszy - mówił w publicznym radiu premier, który wśród bardzo wielu swoich współpracowników oraz zwolenników, choć nie tylko, uważany jest (był?) za genialnego stratega.
Na razie jednak żadne głowy w PiS, łącznie z głową prezesa partii, nie spadły. Jak tłumaczył Jarosław Kaczyński, rozliczenia trzeba dokonać "racjonalnie".
Artur Kowalski
"Nasz Dziennik" 2007-10-24

Autor: wa