Przejdź do treści
Przejdź do stopki

GP łatwym celem dla terrorystów

Treść

Rosyjskie media obawiają się, że Szwecja nie zgodzi się na budowę przepompowni gazu w rejonie Gotlandii, co podroży budowę Gazociągu Północnego o miliard euro. Wczorajsze "Wriemia Nowostiej" przypominają, że "do tej pory na czele kolumny państw protestujących przeciwko budowie GP stała Polska, którą bardziej lub mniej popierały byłe nadbałtyckie republiki ZSRS". Mówią też o nowych obawach Szwedów, którzy przewidują, że gazociąg mógłby stać się łatwym celem dla terrorystów.
Jednakże "nie miały one praktycznie ani jednej szansy - partnerzy GP świadomie zaprojektowali jego trasę tak, by nie zahaczał on o wody bałtyckie znajdujące się pod jurysdykcją tej czwórki" - napisała gazeta, mając na myśli także Litwę, Łotwę i Estonię. Mimo to Moskwa nie uniknie problemu. "Obecnie działający szef rządu Göran Persson, (...) również wypowiedział swoje publiczne wątpliwości co do bezpieczeństwa projektu" - zauważają "WN".
"Tymczasem do kwestii ekologicznych roztrząsanych w kręgach politycznych Szwecji wkrótce mogą dojść również wątpliwości co do bezpieczeństwa wojskowego gazociągu" - obawia się gazeta. "Państwowy Instytut Badań Wojskowych w Sztokholmie (FOI), studiujący ten aspekt GP, doszedł do wniosku, że gazociąg byłby bezbronny wobec możliwych aktów terrorystycznych" i "narażone zostałoby bezpieczeństwo kraju". Co więcej, "szwedzcy analitycy wojskowi dopuszczają możliwość, że dla obrony 1200-kilometrowej rury przed terrorystami Moskwa może zażądać, by jej flota wojenna odbywała służbę patrolową wzdłuż trasy". Zgoda Szwecji na budowę podwodnej magistrali oznaczałaby również akceptację obecności wojskowej Rosji na jej wodach terytorialnych, w pobliżu wyspy Gotlandia.
"Ale Szwecja najprawdopodobniej wybierze bardziej wyrafinowane argumenty protestu niż zwykłe 'nie'" - tłumaczą "WN". Może nie zgodzić się na zbudowanie przepompowni gazu w pobliżu Gotlandii, ponieważ byłaby ona "świetnym celem dla terrorystów". "Tym samym plan położenia GP nie będzie przekreślony (chociażby dlatego że w arsenale koncernu-operatora znajduje się wariant bez stacji przepompowującej, który jest o mniej więcej 1 mld euro droższy), ale 'ojcowie założyciele' projektu w Rosji i Niemczech spotkają się z nieoczekiwanymi kłodami pod wodą" - obawia się rosyjska gazeta.
WM

"Nasz Dziennik" 2006-09-12

Autor: wa