Globalny drenaż
Treść
Czy po akcesji Polski do UE grozi nam drenaż rynku z najbardziej rzutkich i przedsiębiorczych osób? Naukowcy twierdzą, że nie, ponieważ bilans emigracji i imigracji wypada, ich zdaniem, pozytywnie. Twierdzą też, że większość emigrujących może z czasem wrócić do kraju. Czy tak się stanie, dziś nikt nie wie. Wiadomo natomiast, że coraz więcej naszych menadżerów narzeka na brak specjalistów.
Od 1997 r. wzrosło zjawisko migracji obywateli polskich za granicę w poszukiwaniu pracy. Nasiliły się także w tym czasie wyjazdy osób o wysokich kwalifikacjach. Wiele z nich nie podejmuje jednak pracy w swoim zawodzie, lecz na stanowiskach niewymagających specjalnych umiejętności.
Według danych Ministerstwa Zdrowia, do maja 2005 roku Polskę opuściło 2,5 tys. lekarzy (2,2 proc. aktywnych zawodowo), blisko 800 stomatologów (2,7 proc.), 2830 pielęgniarek (1,5 proc.) oraz 195 położnych (0,9 proc.). Według resortu, niepokojąca jest nadreprezentacja emigrujących anestezjologów i chirurgów klatki piersiowej oraz plastycznych.
- To prawda, że obecnie nasiliła się migracja osób o wysokich kwalifikacjach - przyznał prof. Marek Okólski, autor badań na temat migracji, zaprezentowanych w piątek w Urzędzie Komitetu Integracji Europejskiej. Profesor ocenił, że migracja to normalne zjawisko związane z globalizacją i otwartą gospodarką. Dzisiaj jest po prostu łatwiej specjalistom podjąć pracę za granicą ze względu na postępującą standaryzację w dziedzinie programów nauczania i uznawania dyplomów. Poza tym badania pokazują, że ogromna część wysoko wykwalifikowanej kadry wraca z czasem do kraju pochodzenia.
Na wzrost migracji wpływa także ekspansja korporacji międzynarodowych.
- Są grupy zawodowe, dla których przestrzeń międzynarodowa jest naturalnym środowiskiem pracy - twierdzi prof. Okulski, podkreślając, że migracje specjalistów nie dotyczą wyłącznie krajów niezamożnych, lecz także krajów wysoko rozwiniętych, jak USA. Istotne znaczenie dla oceny tego zjawiska ma, według niego - bilans przepływu specjalistów. W wypadku Polski jest on aktualnie korzystny, ponieważ więcej osób wykształconych przybywa do naszego kraju, niż wyjeżdża. Profesor przyznał jednak, że z czasem może się pojawić w Polsce niedobór wyspecjalizowanych pracowników. Problemem dla kraju jest także fakt, iż emigrują głównie ludzie młodzi.
W latach 80. nastąpiła w Polsce swoista "eksplozja mobilności". Na 700 tys. emigrantów, którzy opuścili kraj w latach 1981-1988, aż 15 proc. legitymowało się wykształceniem powyżej średniego. W okresie tym zanotowano duży odpływ kadr naukowych z polskich uczelni i placówek badawczych. Po 1989 r. nastąpiła zmiana trendu, wśród osób migrujących z Polski przewagę zyskali pracownicy nisko wykwalifikowani. Co zaś do pracowników naukowych, to zamiast wyjeżdżać za granicę, przeważnie przenosili się do pracy w biznesie. Jednocześnie w statystykach miejsce emigracji na stałe zajęły wyjazdy czasowe. Sytuacja taka utrzymywała się do 1997 r., kiedy to ponownie wzrosła liczba wyjazdów, w tym także wyjazdów specjalistów z różnych dziedzin. Dane na temat zakresu tego zjawiska są jednak niepełne, ponieważ od 1997 r. zaprzestano badań nad migracją.
Małgorzata Goss
żródło: "Nasz Dziennik" 2006-02-11
Autor: mj