Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Gigant na krawędzi ruiny

Treść

Dwie niemieckie firmy Karstadt i Quelle są symbolem niemieckiego handlu. W roku 1999 połączyły się one w największy w Europie koncern domów towarowych i handlu wysyłkowego KarstadtQuelle AG. Dziś temu gigantowi grozi poważny kryzys. Usiłując go zażegnać, ratuje się on sprzedażą części sklepów i ogromnymi redukcjami zatrudnienia.
Koncern zatrudnia wciąż ponad 100 tys. pracowników. Posiada 188 domów towarowych nie tylko pod nazwą Karstadt, ale również Hertie, KaDeWe, Wertheim i Alsterhaus. Do tego dochodzi 300 sklepów specjalistycznych pod nawami: SinnLeffers, Wehmeyer, RunnersPoint, Golf House, WOM, Schauland i Lebuffet.
W dziedzinie handlu wysyłkowego koncern dzięki sklepom Quelle i Neckermann ma obrót rzędu 8 miliardów euro, co stanowi 30 proc. obrotów w handlu wysyłkowym w Niemczech. Poza tym koncern świadczy różnorodne usługi, obracając 1,4 mld euro, i zajmuje się nieruchomościami z obrotem rocznym 587 mld euro.
Największym akcjonariuszem koncernu KarstadtQuelle AG jest rodzina Schickedanz reprezentowana przez 60-letnią Madeleine Schickedanz, która sama posiada 41,55 proc. akcji. Na skutek błędów menedżerów, a głównie byłego przewodniczącego zarządu Wolfganga Urbana, KarstadtQuelle AG stanął na krawędzi bankructwa. W bieżącym roku straty wyniosły 300 milionów euro. Bez radykalnych środków zaradczych, a głównie zgody pracowników na drastyczne cięcia pensji, koncern będzie zmuszony ogłosić upadłość - tak brzmią wspólne wypowiedzi zarządu i zawiązków zawodowych.
Oczy pracowników, choć nie tylko, zwrócone są teraz na Madeleine Schickedanz, która musi z własnego majątku wyłożyć minimum 200 milionów euro, aby podwyższyć kapitał zakładowy o 500 milionów. Podwyżka kapitału zakładowego jest warunkiem do rozmów z bankami o nowe kredyty.
Według pierwszych informacji, zarząd planuje z części koncernu skupiającej 188 domów towarowych i 25 domów z artykułami sportowymi Karstadt Warenhaus AG wydzielić 77 mniejszych sklepów i po trzech latach sprzedać. Ponadto 10 domów towarowych i 4 sportowe, zatrudniające 2,5 tys. pracowników, zostaną od razu sprzedane, a gdy to się nie uda, zostaną zamknięte. W pozostałych 89 domach towarowych i 21 sportowych planuje się drastyczną redukcję zatrudnienia, pracę ma stracić ponad 4 tys. osób.
Zaś tym, którzy utrzymają pracę, jej czas zostanie wydłużony z 37,5 do
42 godzin tygodniowo przy tych samych zarobkach. Poza tym każdy z pracowników ma zrezygnować z 5 dni urlopu. Koncern planuje też sprzedanie firm współpracujących z domami handlowymi, np. dostawczych lub sieci restauracji. Wczoraj rozpoczęły się rozmowy ze związkami zawodowymi.
Tak wstępnie wyglądają plany ratowania koncernu. Sceptycy uważają jednak, że cięcia muszą być jeszcze większe i pracę straci minimum 10 tys. osób.
Henryk Przemyski

"Nasz Dziennik" 12-10-2004

Autor: Ku8a