Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Gigant na glinianych nogach

Treść

Brak rządowego wsparcia dla przedsiębiorstw branży motoryzacyjnej oraz utrudniony dostęp do kredytów bankowych - to główne zarzuty, jakie postawili rządowi przedsiębiorcy podczas posiedzenia sejmowych komisji: Gospodarki i Infrastruktury. W styczniu br. sprzedaż nowych samochodów z krajowych fabryk zmniejszyła się o blisko 33 proc. w stosunku do stycznia 2008 roku. Jednocześnie rośnie liczba używanych aut sprowadzanych z zagranicy. Taka sytuacja grozi ograniczeniem produkcji i zmniejszeniem zatrudnienia. Według "Solidarności", pracę może stracić nawet co czwarta osoba zatrudniona w sektorze motoryzacyjnym.

Przemysł motoryzacyjny należy do najważniejszych gałęzi naszej gospodarki. To także jeden z największych pracodawców i eksporterów: w fabrykach zatrudnionych jest 120 tys. osób, a eksport aut stanowi 16 proc. całego krajowego eksportu. W ubiegłym roku polskie przedsiębiorstwa motoryzacyjne wyprodukowały około 1 mln samochodów osobowych, ciężarowych i autobusów, z których ponad 80 proc. sprzedano za granicą. Według wyliczeń Ministerstwa Infrastruktury, 1 miejsce pracy w sektorze samochodowym generuje powstanie 5 miejsc pracy w innych branżach.
Niestety, w tym roku sytuacja się pogorszyła. W styczniu sprzedaż samochodów z krajowych fabryk była o 33 proc. niższa w stosunku do stycznia 2008 roku. Największy spadek produkcji odnotowała firma Opel, najmniejszy - Fiat. Pracodawcy podkreślają, że powodem tego jest przede wszystkim restrykcyjna polityka kredytowa banków oraz rosnąca liczba używanych aut sprowadzanych z zagranicy. Firmy żalą się, że rząd nie próbuje stawiać barier prawnych temu importowi. Ministerstwo Finansów przyznaje, że aż 95 proc. używanych samochodów jest importowanych na podstawie zaniżonych faktur. - To jest zwykłe oszustwo podatkowe, z którym rząd nic nie robi - komentował Marek Dyżykowski, przewodniczący Rady Pracowniczej Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie.
Dyżykowski zwrócił przy tym uwagę, że wszystkie kraje unijne prowadzą politykę dokapitalizowania firm motoryzacyjnych, stosują też dopłaty do zakupu nowych samochodów w przypadku zezłomowania starego pojazdu. We Francji jest to 1 tys. euro, a w Austrii - 1,5 tys. euro. W opinii pracodawców oraz posłów PiS, rodzi to obawę, że pojazdy te trafią do Polski i jeszcze bardziej osłabi to popyt na auta z polskich zakładów. Już teraz liczba samochodów używanych sprowadzanych z zagranicy sięga rocznie nawet miliona aut. - Niedługo staniemy się złomowiskiem Europy, co z pewnością nie przysłuży się naszym obywatelom ani właścicielom firm, którzy będą mieć problemy ze zbyciem nowych samochodów - podkreślał poseł Krzysztof Tchórzewski (PiS), przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury.
Pracodawcy są przekonani, że rząd powinien wesprzeć branżę motoryzacyjną, bo inaczej realny stanie się upadek wielu przedsiębiorstw, co przyczyni się nie tylko do dalszych ograniczeń w produkcji, ale też do wzrostu bezrobocia. Według szacunków "Solidarności", pracę w tym roku może stracić nawet 30 tys. pracowników, a więc co czwarta osoba zatrudniona w sektorze motoryzacyjnym. - W ciągu ostatnich dwóch miesięcy pracę w branży straciło ponad 4 tys. osób. Ludzi wysyła się na bezpłatne urlopy lub wydłuża ich czas. Co oni mają zrobić? Przecież mają na utrzymaniu rodziny - podkreślał związkowiec Andrzej Kropiwnicki.
W listopadzie ubiegłego roku przy kancelarii premiera powstał specjalny zespół, który miał się zająć problemami sektora motoryzacyjnego, ale jak dotąd nie wypracował żadnej koncepcji wsparcia tej branży. - Inwestorzy, którzy ulokowali swoje interesy w specjalnych strefach ekonomicznych ze względu na możliwości korzystnego opodatkowania, wycofują swój kapitał z naszego kraju, banki wstrzymują kredyty, jak więc mamy funkcjonować? - pytał Janusz Woźniak, prezes Fabryki Samochodów Osobowych w Warszawie.
FSO jest największym eksporterem samochodów na rynek ukraiński. Zaledwie 3 proc. produkcji trafia na rynek krajowy. Obecnie aż trzynaście spółek tej firmy ograniczyło zatrudnienie, niektórym grozi likwidacja. W I kwartale br. FSO planuje zwolnienie tysiąca osób.
Anna Ambroziak
"Nasz Dziennik" 2009-02-13

Autor: wa