G20 chce rozdawać karty
Treść
Światowi liderzy chcą zinstytucjonalizować G20 jako główny globalny zarząd do spraw ekonomicznych. Poinformował o tym brytyjski premier Gordon Brown podczas pierwszego dnia szczytu w amerykańskim Pittsburghu.
Brown zaznaczył, że liderzy państw uprzemysłowionych i krajów o wschodzących gospodarkach będą spotykać się regularnie, a w przyszłym roku przewodnictwo obejmie Korea Południowa. - G20 będzie odgrywać większą rolę we współpracy gospodarczej niż w przeszłości G8 - powiedział Brown podczas spotkania inauguracyjnego. Brytyjski szef rządu potwierdził tym samym słowa amerykańskiego prezydenta Baracka Obamy, który obiecywał działanie na rzecz "zrównoważonego i trwałego" rozwoju. - Będziemy wraz z czołowymi gospodarkami świata działać na rzecz wyznaczenia drogi wzrostu, który byłby zrównoważony i trwały - powiedział amerykański prezydent. - To oznacza wytyczenie nowych zasad działania i wzmocnienie regulacji dla wszystkich ośrodków finansowych, abyśmy mogli położyć kres chciwości, brakowi umiaru i nadużyciom, które doprowadziły nas do katastrofy, i zapobiec powtórzeniu się kiedykolwiek w przyszłości podobnego kryzysu - dodał.
Brytyjski premier zauważył, że na świecie istnieją rezerwy walutowe warte około 7 bilionów dolarów, które "niekoniecznie są wykorzystywane w konstruktywny sposób". Dodał również, iż chciałby, żeby Międzynarodowy Fundusz Walutowy (MFW) zaproponował program ubezpieczeń, który zmniejszyłby potrzebę gromadzenia przez niektóre kraje rezerw walutowych, by mogły wykorzystać te fundusze na wsparcie swoich gospodarek. Tymczasem kanclerz Niemiec Angela Merkel zaapelowała do G20 o konkretne decyzje dotyczące zakresu regulacji rynków finansowych, nawet jeśli nie spotka się to z entuzjazmem. - Musimy wyciągnąć naukę z kryzysu finansowego i zapewnić, że się on nie powtórzy. Pittsburgh będzie mieć decydujące znaczenie dla kwestii, czy temat regulacji rynków finansowych pozostanie centralną sprawą. Dla nas to najważniejszy temat spotkania - powiedziała Merkel. Niemiecka kanclerz odniosła się do propozycji Stanów Zjednoczonych i Wielkiej Brytanii, by podczas szczytu dyskutować o nierównościach gospodarczych na świecie. Zdaniem Merkel, debata ta nie może przysłonić rozmów o lepszej kontroli rynków finansowych. Zwracając uwagę na stanowisko USA i Wielkiej Brytanii, którym zarzuca, że bronią interesów swoich centrów finansowych, Niemka zaznaczyła, iż politycy muszą mieć odwagę podejmować działania, które nie są od razu entuzjastycznie przyjmowane przez banki na całym świecie.
Wojciech Kobryń, Reuters
"Nasz Dziennik" 2009-09-25
Autor: wa