Finowie zażądają zwrotu zagrabionego mienia
Treść
Helsinki mogą wysunąć wobec Rosji żądania zwrotu mienia zagrabionego przez Sowietów w Karelii. Potomkowie Finów, których przesiedlono z rdzennie fińskiej Karelii, przypominają, że zagarnięcie Karelii w wyniku wywołanej przez Sowietów wojny w latach 1939-1940 było w świetle prawa międzynarodowego zaborem cudzego terytorium.
Znany fiński prawnik Kari Silvennoinen zamierza zająć się przygotowaniem uzasadnienia żądań wysiedleńców i ich potomków. Zaleca im, by odnaleźli stare dokumenty potwierdzające posiadanie prawa własności do nieruchomości w Karelii i rozpoczęli proces restytucji. Na stronach jednego z największych fińskich dzienników "Helsingin Sanomat" opublikował on swój apel, który cytują "Nowyje Izwiestija", opatrując go na wpół kpiarskim komentarzem.
Pierwszym krokiem byłoby, według Silvennoinena, skierowanie formalnego pisma do rządu rosyjskiego, a kiedy spotka się z odmową - przekazanie sprawy do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka. Jako adwokat proponuje on swoje usługi. - Pragnę zająć się tą sprawą nie dla zarobku, ale dla sprawiedliwości - oświadczył Silvennoinen. Zdaniem organizatora akcji, jego klienci mają wszelkie szanse na zwycięstwo. - Rosja jak zwykle powoływać się będzie na pokój paryski z 1947 r., według którego Finlandia uznała swoje ustępstwa terytorialne na rzecz Moskwy, ale ten układ podpisały dwa państwa. A przecież moi klienci przedstawią swoje prywatne żądania. W latach Związku Sowieckiego tego rodzaju własność prywatna z zasady nie była uznawana. W dzisiejszej Rosji zmieniła się podstawa prawna i dlatego dojdzie do tego, że państwo naruszy własne prawa, przeszkadzając prawdziwym właścicielom w dochodzeniu swoich praw - ocenił Silvennoinen. Na apel fińskiego adwokata odpowiedziało już kilkudziesięciu jego rodaków.
Erkki Aalto, jeden z przywódców organizacji "ProKarelia" domagającej się zwrotu zagarniętej fińskiej prowincji, przyznaje, że obecnie większość Finów nie występuje za zwrotem Karelii. Wymienia on dwa powody pasywności swoich rodaków. Po pierwsze, obawiają się oni "lokatorów" w postaci półmilionowej, napływowej rosyjskiej ludności Karelii, po drugie - ewentualnych, 10-miliardowych wydatków niezbędnych do odbudowy zdewastowanych ziem.
"Nasz Dziennik" 2006-05-30
Autor: ab