Federer też człowiek
Treść
Od sierpnia ubiegłego roku był niepokonany. Każda seria ma jednak swój kres i wczoraj odczuł to na sobie. Roger Federer przegrał w drugiej rundzie turnieju z cyklu Masters Series na twardych kortach w Indian Wells. Pokonał go Argentyńczyk Guillermo Canas.
Federer to od kilku lat absolutny numer jeden w tenisowym świecie. Genialny Szwajcar wygrywa turniej za turniejem, bije rekordy, zachwyca obserwatorów. Od 162 tygodni jest liderem rankingu ATP "Entry System". Tak długo na czele nie znajdował się dotąd nikt. Ostatni (do wczoraj) pojedynek przegrał w sierpniu, w turnieju Masters Series w Cincinnati. Od tego czasu odniósł 39 zwycięstw w zawodach Wielkiego Szlema i cyklu ATP Tour oraz 2 w Pucharze Davisa. Było niemal pewne, że pobije rekord Argentyńczyka Guillermo Vilasa, który w połowie lat siedemdziesiątych wygrał 46 meczów z rzędu w turniejach najwyższej rangi. I... być może kiedyś to nastąpi, ale nie teraz. Wczoraj znakomitego Szwajcara powstrzymał bowiem Argentyńczyk. Guillermo Canas niedawno wrócił na korty po półtorarocznym zawieszeniu za stosowanie niedozwolonych środków i uczcił to wydarzenie w sposób najlepszy z możliwych. Pokonał samego Federera (7:5, 6:2)!
Jak to możliwe? Odpowiedź jest prosta - Federer to też człowiek. Nie maszyna, którą można zaprogramować na najwyższy poziom. Jemu też przytrafiają się słabsze dni i gorsze mecze. Na szczęście. Sport bywa piękny także dlatego, że kopciuszek może czasami odprawić z kwitkiem wielkiego mistrza.
Pisk
"Nasz Dziennik" 2007-03-13
Autor: wa