Falstart z Iskanderami
Treść
Po zapowiedzi prezydenta Rosji Dmitrija Miedwiediewa o zamiarze umieszczenia w obwodzie kaliningradzkim rosyjskich kompleksów rakietowych Iskander - w ślad za krytyczną opinią przywódców państw zachodnich swoje wątpliwości i obawy wypowiadają również rosyjscy specjaliści. Ich zdaniem, jest na to stanowczo za wcześnie.
Rosyjski kompleks rakietowy Iskander jest bronią nowoczesną, jednak jego możliwości są znane jedynie z testów na poligonach wojskowych. Jak na razie wojsko nie spieszy się z zaopatrzeniem w tego rodzaju uzbrojenie. "W ciągu pięciu lat jest prawie niemożliwe utworzenie pięciu brygad składających się z Iskanderów" - pisze wczorajsza "Niezawisimaja Gazieta". W Rosji brakuje odpowiedniej bazy produkcyjnej oraz wystarczającej liczby specjalistów. Do tej pory żadne z państw nie chce kupować i stawiać na uzbrojenie swojej armii wariantu eksportowego Iskander-E. Niewystarczająco przekonująca jest reklama rosyjskich producentów wojskowych o tym, że rakieta wystrzelona z Iskandera posiada "dyskretną trajektorię lotu, co nie daje żadnych szans przeciwnikowi, żeby zniszczyć ją w czasie lotu". Specjaliści rosyjscy zwracają uwagę na dwa czynniki. Iskander był tworzony jako kompleks operacyjno-taktyczny tylko dla potrzeb wojennych. Dzisiaj jest on wprowadzany do poziomu środka strategicznego, mimo że zasięgiem obejmuje tylko 280 kilometrów, a część głowicowa waży niecałe 500 kilogramów. To wyraźnie nie jest współmierne do klasy obiektów strategicznych, które Iskander ewentualnie ma za zadanie niszczyć - pisze gazeta. Specjaliści również zwracają uwagę na fakt, że rakietę na celowniku prowadzi system inercyjny. Dzięki temu rakieta, porównując relief terenu z zainstalowanym wcześniej w niej obrazem, ma możliwość bardzo dokładnie trafiać do celu. Jednak by obraz był zgodny ze stanem faktycznym, wywiad musi wykonać superaktualne zdjęcia terenu. Oprócz tego możliwe są zakłócenia wywoływane przez ochronę obiektów strategicznych, do czego ten kompleks rakietowy w ogóle nie jest przystosowany. Dlatego Iskandery nie mają właściwego systemu naprowadzenia broni strategicznej. - Nie jest to tak ważne dla warunków operacyjno-taktycznych, jednak na poziomie strategicznym o wyniku przeciwstawienia się mogą określać nie minuty, a sekundy - uważają specjaliści. "Niezawisimaja Gazieta" zauważa, że do tej pory odpowiedzi na stawiane wątpliwości nie dają sami konstruktorzy. Iskanderom brakuje też praktycznego przetestowania przez wojsko poza poligonem eksperymentalnym. "Nowe wyprodukowane urządzenie musi dopracowywać się przez dłuższy czas podczas codziennej eksploatacji wojskowej" - zauważa gazeta.
Wątpliwości budzi też zapowiedź rosyjskiego prezydenta, że jako antidotum na tarczę amerykańską Rosja będzie używała rakiety UR-100. Rakiety te w klasyfikacji NATO SS-19 są umieszczone w 46 wyrzutniach rakietowych znajdujących się w bazie wojsk strategicznych w obwodzie kałuskim. Zgodnie z porozumieniem podpisanym pomiędzy Rosją a USA dotyczącym zmniejszenia potencjału ofensywnych omawiane rakiety miały zostać rozbrojone i utylizowane. Podczas swego przemówienia Miedwiediew nic nie wspomniał o tym, że UR-100 (SS-19) trzy lata temu minął termin gwarancyjny. "Decyzja prezydenta nie czyni rakiet tych bardziej bezpiecznymi. Konstruktorzy podczas tworzenia tego rodzaju broni musieli uwzględniać wszelkie sytuacje i mimo wszystko wyznaczyli konkretny termin ważności rakiet" - podkreśla "Niezawisimaja Gazieta". Według niej, dzisiaj przed wystrzeleniem każdej z takich rakiet podczas manewrów jest przeprowadzany dokładny przegląd każdego elementu konstrukcji i mechanizmu wyrzutni i samej rakiety. "Jednak podczas masowego wykorzystania rakiet przeglądy te będą po prostu niemożliwe. Dlatego zapewnienie Miedwiediewa o zachowaniu przez Rosję środków symetrycznych wobec systemów amerykańskiej tarczy wzbudza ciągle wiele wątpliwości" - konkluduje gazeta.
Wiesław Sarosiek
"Nasz Dziennik" 2008-11-12
Autor: wa