Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Fabryka oddana za bezcen

Treść

Skrajne niedbalstwo wysokich urzędników państwowych w procesie prywatyzacji Fabryki Samochodów Małolitrażowych SA, zaniechanie renegocjacji umowy z Fiatem w związku z zaniżoną wartością FSM i pozbawienie blisko 25 tysięcy pracowników 15-procentowej bezpłatnej puli akcji - takie zarzuty znalazły się w liście Rajmunda Pollaka, byłego przewodniczącego Komisji Zakładowej NSZZ "Solidarność" Fiat Auto Poland, do ministra sprawiedliwości Andrzeja Czumy. W jego ocenie, minister powinien doprowadzić do wznowienia śledztwa w tej sprawie i uznania kontraktu za naruszający prawo, co mogłoby doprowadzić do jego unieważnienia.



Jak zauważa Rajmund Pollak, mimo wielu apeli i interwencji sprawa prywatyzacji FSM ciągle pozostaje niezauważona - problem zlekceważyli resort skarbu, premier, Centralne Biuro Antykorupcyjne, a działania prokuratury skupiały się jedynie na pobocznych wątkach. Tymczasem protokoły kontrolne Najwyższej Izby Kontroli nie pozostawiają na procesie prywatyzacyjnym FSM suchej nitki.

O rażących zaniedbaniach w procesie prywatyzacyjnym FSM mówił już w 1996 roku protokół kontrolny NIK, który przez szereg lat nie przedostał się do wiadomości opinii publicznej. Z dokumentów wynika, że wartość prywatyzowanych zakładów samochodowych została drastycznie zaniżona do kwoty 18 mln starych zł (1800 nowych zł). Stracili także pracownicy, którzy nie otrzymali bezpłatnych akcji prywatyzowanej firmy.



Oszukani pracownicy

Pollak wskazuje na wystąpienie NIK z 16 września 2008 roku, w którym stwierdzono, iż Ministerstwo Przekształceń Własnościowych, a następnie Ministerstwo Skarbu Państwa utrzymywało w latach 1996-2001 wśród byłych pracowników FSM przeświadczenie o "prawie i możliwościach uzyskania pożytków związanych z przekształceniami własnościowymi tego Przedsiębiorstwa". MSP wówczas wprawdzie wskazywało na trudną sytuację FSM, ale nie wykluczało realizacji roszczeń pracowniczych, co było i tak niemożliwe. - Zatem schemat oszukania byłych pracowników był prosty: najlepsze fabryki FSM SA przekazano firmie Fiat, obiecując pracownikom, że sprawę akcji załatwi prywatyzacja resztówek po FSM, a dopiero w 2008 roku poinformowano pracowników, że akcji dla nich nie ma - podkreślił Pollak. I dodał, że jest jeszcze czas, by upomnieć się o akcje. Kodeks pracy mówi bowiem o trzyletnim okresie możliwości wnoszenia roszczeń pracowniczych.



"Czapka gruszek" za FSM

Znacznie większe straty poniósł Skarb Państwa, bo rezygnując z zachowania znaczącego pakietu akcji FSM, pozbawił się choćby wpływów z dywidendy - tylko w 2007 roku Fiat Auto Poland wypłacił akcjonariuszom z tego tytułu 100 mln euro.

Zdaniem NIK, zaniechania ministerstwa skarbu doprowadziły do podpisania niekorzystnej umowy z Fiatem, zaniżonej wyceny majątku prywatyzowanych przedsiębiorstw i zaniżenia udziału kapitału polskiego w FAP. Chodzi tu o utracone 28,9 proc. kapitału akcyjnego FSM SA, które przejął Fiat na podstawie tzw. umowy definitywnej, oraz utratę ponad 6 bln starych zł (600 mln nowych zł) z rezerwy restrukturyzacyjnej i co najmniej 616 mld starych zł (61,6 mln zł), na jakie wówczas wyceniono grunty pod FSM.

Wskazując na ustalenia NIK, Pollak zauważył, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że osoby piastujące najwyższe urzędy państwowe działały na szkodę Polski przez m.in. zgodę na zaniżoną wycenę FSM. - Gigantyczne straty w trakcie i po przekształceniach ponieśli nie tylko pracownicy, ale przede wszystkim SP, który nie dość, że nie otrzymał odpowiedniej kwoty za jedną z największych istniejących w Polsce fabryk, to dodatkowo w wyniku umowy definitywnej został na wiele lat pozbawiony wpływów z ceł, podatków i niektórych innych opłat, z których zwolniono FAP - dodał.

Co więcej, na zgłaszany problem Ministerstwo Skarbu Państwa odpowiedziało 3 kwietnia 2008 roku, iż nie dysponuje protokołem kontrolnym NIK z 1996 roku. W tym samym czasie "Nasz Dziennik" wystąpił do NIK z prośbą o udostępnienie dokumentu i ten został zdigitalizowany i zamieszczony na stronach internetowych Izby.



Uwagi NIK bez echa

Protokół pokontrolny NIK wyraźnie pokazuje, że to Fiat dyktował warunki i rozwiązania prywatyzacyjne w trakcie negocjacji, a negocjatorom strony polskiej zarzuca brak należytej staranności. W dokumencie czytamy też m.in. o naruszeniu zasad praworządności przez ówczesną Radę Ministrów czy przekroczeniu przez ministra finansów granicy swobody umów. Co więcej, Izba wyraźnie podkreśliła, że decyzje Rady Ministrów w sprawie umowy definitywnej podejmowane były z naruszeniem prawa, a Ministerstwo Przekształceń Własnościowych w tzw. liście intencyjnym nie miało prawa podpisywać niekorzystnych dla Polski zobowiązań.

Te i inne nieprawidłowości zauważyła także Prokuratura Okręgowa w Warszawie, która jednak w maju 1999 roku postanowiła umorzyć śledztwo wobec jednej z osób odpowiedzialnych za prywatyzację FSM (uwagi te zostały ujęte w postanowieniu o umorzeniu tej sprawy). Wówczas prokuratura całkowicie pominęła kwestię odpowiedzialności osób zajmujących najwyższe stanowiska w państwie.

Nieprawidłowości potwierdzały także opinie biegłych - znane zarówno NIK, jak i prokuraturze, które mówiły m.in. o tym, że sytuacja finansowa FSM w 1992 roku (opinia z 1997 roku), choć była trudna, to nie groziła likwidacją przedsiębiorstwa. Wówczas biegli zauważyli także, że wartość aportu wymieniona w umowie definitywnej jest niewiarygodna. Chodziło o rażąco niską kwotę 18 mln starych zł (1800 zł) wyceny przedsiębiorstwa - biegli mówili o kwocie co najmniej 100 mld starych zł (10 mln zł), oraz o niewłaściwy czas dokonania wyceny - czynności te zostały wykonane w 1992 roku i wycena nie była aktualizowana, co powinno nastąpić już po 6 miesiącach od czasu podpisania bilansu zamknięcia. Badająca sprawę prokuratura nie zwróciła się do włoskiego wymiaru sprawiedliwości o udostępnienie dokumentacji roboczej fiatowskich negocjatorów. Nie przesłuchano też włoskich reprezentantów Fiata, a prokuratura korzystała jedynie z polskich dokumentów.

Sprawą prywatyzacji FSM Rajmund Pollak od kilkunastu lat próbował zainteresować kolejnych ministrów, senatorów i posłów - bez efektów. Także obecna ekipa rządząca - począwszy od ministra skarbu, po premiera Donalda Tuska - nie zrobiła nic, aby wznowić śledztwo. - Pojawiło się jednak "światełko w tunelu", bo CBA, udzielając mi odpowiedzi, podkreśliło, że raportem NIK z ubiegłego roku zajmuje się bielska prokuratura - dodał Pollak. By nie dopuścić do umorzenia sprawy, Pollak za pośrednictwem właśnie Prokuratury Okręgowej w Bielsku-Białej wystąpił do Andrzeja Czumy, ministra sprawiedliwości, wskazując na dowody zarówno zaniżenia wartości FSM, jak i braku renegocjacji umowy definitywnej oraz pozbawienia ponad 25 tys. pracowników prawa do akcji.

Marcin Austyn

"Nasz Dziennik" 2009-02-17

Autor: wa