Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Elektrociepłownie na sprzedaż

Treść

Do końca przyszłego roku ma zostać sprywatyzowanych kilkanaście polskich elektrociepłowni. W większości przypadków rząd przyjął zasadę zbywania większościowego pakietu akcji inwestorom strategicznym. Dotychczasowa prywatyzacja elektrociepłowni pozwala przypuszczać, że będą one trafiać w ręce niepolskich firm, co zdaniem opozycji i ekspertów nie gwarantuje dostaw ciepła odbiorcom.
Rządowy program prywatyzacji przewiduje, że do początków 2006 r. zostaną sprzedane elektrociepłownie w: Bydgoszczy, Legnicy, Zduńskiej Woli, Bytomiu, Zabrzu, Tychach, Dąbrowie Górniczej, Łańcucie. W prywatne ręce trafią także Nadwiślańska Spółka Energetyczna, Elektrociepłownia Nowa i Megawatt.
Program prywatyzacji elektrociepłowni przedstawiony wczoraj przez Ministerstwo Skarbu Państwa posłom z sejmowej Komisji Skarbu Państwa opiera się na założeniu pozyskiwania dla elektrociepłowni inwestorów strategicznych. Jednym z głównych argumentów resortu za szybką prywatyzacją jest dramatyczna sytuacja finansowa polskich przedsiębiorstw ciepłowniczych.
- Z taką dramatyczną sytuacją mieliśmy do czynienia w Częstochowie, gdzie elektrociepłownia nie była w stanie finansować zakupu węgla ani ciepła od dostawców zewnętrznych. Zwłoka w prywatyzacji wiązała się z poważnymi zakłóceniami w dostawach ciepła dla co najmniej kilku tysięcy odbiorców - mówił wiceminister skarbu Dariusz Witkowski.
Inwestorem strategicznym w częstochowskiej elektrociepłowni jest obecnie firma Fortum Power&Heat Oy, której głównym akcjonariuszem jest... państwo fińskie posiadające 61 proc. udziałów spółki.
- Fakt, czy państwo fińskie posiada w Fortumie 30 czy 60 proc. udziałów, nie ma znaczenia dla oceny firmy, która jest spółką giełdową i podlega normalnej weryfikacji biznesowej - argumentował Witkowski. Tłumaczenie to nie przekonuje opozycji, która mówi wprost: sytuacja nabywania polskich przedsiębiorstw o strategicznym znaczeniu przez obce państwo to nie żadna prywatyzacja, lecz nacjonalizacja dokonywana przez inne państwo.
MSP zapowiedziało, że ze względu na kłopoty finansowe prywatyzacja elektrociepłowni w Tychach, Bytomiu i Zabrzu będzie prowadzona w intensywny sposób. Wobec byłych członków zarządu Przedsiębiorstwa Energetycznego Systemy Ciepłownicze Częstochowa, którzy doprowadzili firmę na skraj bankructwa, toczą się postępowania prokuratorskie. Według NSZZ "Solidarność" sektora elektroenergetycznego, także w przypadku Tych, Bytomia i Zabrza zarządy wykazują zaniedbania w trosce o dobro zarówno firm, jak i mieszkańców. Związkowcy zaznaczają, że władze tych elektrociepłowni nie podpisały na czas stosownych umów na dostawę opału z Kompanii Węglowej, zaopatrując się w tańszy węgiel u pośredników, co spowodowało trudności z jego nabywaniem. Załogi są zaniepokojone planami szybkiej prywatyzacji, obawiając się powtórzenia scenariusza poznańskiego, gdzie pakiet większościowy akcji Zespołu Elektrociepłowni Poznańskich sprzedano francuskiej Dalkii Termice bez wynegocjowania gwarancji zatrudnienia i płac dla załogi.
- Proces prywatyzacji przedsiębiorstw energetycznych w przeszłości odbywał się na niezbyt transparentnych zasadach. Skutki ponosili odbiorcy, którzy za jednostkę umowną ciepła musieli płacić nawet 130 zł przy średniej krajowej 30 zł - wskazywał prezes Urzędu Regulacji Energetyki Leszek Juchniewicz uczestniczący w posiedzeniu komisji.
W Polsce jest 8 tys. przedsiębiorstw ciepłowniczych. Z tego 10 proc. podlega koncesjonowaniu, a pozostałe mają niższą moc niż granica 1 MW wymagająca koncesji URE.
Komisja Skarbu Państwa będzie rekomendowała Sejmowi akceptację rządowych założeń w sprawie prywatyzacji spółek ciepłowniczych w 2005 r. Za dwa miesiące raport na temat prywatyzacji elektrociepłowni przedstawi Najwyższa Izba Kontroli.
Beata Andrzejewska

"Nasz Dziennik" 2004-12-16

Autor: kl