Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dzień świstaka

Treść

Medialny atak na koordynatora ds. służb specjalnych Zbigniewa Wassermanna

Informacje o przygotowywaniu prowokacji wobec Zbigniewa Wassermanna pojawiały się jeszcze przed nominacją na stanowisko koordynatora ds. służb specjalnych. Jedna z wczorajszych gazet wypaliła wreszcie z grubej rury - w podsłuchach rozmów dwóch członków mafii pojawia się nazwisko polityka Prawa i Sprawiedliwości. Gdyby ich słowa "chciwiec, ale przydatny" potwierdziła prokuratura, mielibyśmy prawdziwy skandal. Tyle że prokuratorzy prowadzący sprawę zaprzeczają, jakoby w aktach znajdowało się owo sformułowanie, pozyskane techniką operacyjną.
Wczorajszy "Super Express" napisał, że krakowscy prokuratorzy znają treść nagrania sporządzonego przez policję blisko rok temu i "niewiele zrobili, aby wyjaśnić, czy była to próba skompromitowania ministra, czy prawda". Dodają, że nagranie jest objęte najściślejszą tajemnicą państwową. Słowa "straszny chciwiec, ale nie ruszaj go, jest przydatny dla nas", odnoszące się rzekomo do Wassermanna (wówczas członka sejmowej komisji ds. służb specjalnych i komisji śledczej ds. PKN Orlen) oficerowie Centralnego Biura Śledczego mieli nagrać podczas spotkania Artura K. i Tomasza K., czołowych postaci mafii paliwowej, w jednej z wrocławskich restauracji.
- Nie znam tych dwóch osób, nigdy się z nimi osobiście nie spotkałem. Nigdy nie byłem i nie mogłem być przesłuchiwany przez prokuratorów w sprawie jakiejkolwiek działalności prowadzonej przez te osoby - oświadczył wczoraj Zbigniew Wassermann.
Prokuratura Apelacyjna w Krakowie zaprzecza, by w śledztwie paliwowym pojawiły się materiały dotyczące ministra. Rzecznik prokuratury Jerzy Balicki mówi, że informacje gazety "nie znajdują potwierdzenia w żadnym materiale dowodowym, jaki znany jest prokuraturze".
Skąd więc temat w gazecie? Być może to kolejna insynuacja dotycząca Wassermanna, zmierzająca do tego, by premier komu innemu powierzył nadzór nad koordynacją i zmianami w służbach specjalnych. Wcześniej, także w czasie debaty nad exposé Kazimierza Marcinkiewicza, posłowie SLD pozwalali sobie na mało wybredne twierdzenia, że szwankuje zdrowie psychiczne ministra.
- Ta publikacja, podobnie jak kilka z łamów "Gazety Wyborczej", to manipulacja, w sposób zamierzony służąca wprowadzeniu w błąd opinii publicznej i zdyskredytowaniu mojej osoby jako ministra oraz podważeniu mojej uczciwości - wyjaśnia Wassermann. Jego wyjaśnienia, w połączeniu z oświadczeniem prokuratury, przekonały premiera. Zdaniem SLD, Wassermann powinien zostać zawieszony do wyjaśnienia sprawy.
- Wyjaśnienia uważam za wystarczające, a moja wyobraźnia jest dosyć bujna, ale nie aż tak bujna, żebym w każdy tekst, nawet napisany czarno na białym, miał wierzyć - komentuje te żądania szef rządu.
- A świstak siedzi i zawija w papierki - dodał humorystycznie Marcinkiewicz.
Nagonka na koordynatora ds. służb specjalnych jest jednak wyraźna i wśród polityków lewicy, i w części mediów. Trudno nie łączyć tego z zapowiedziami nowego ministra o "czyszczeniu" układów Wojskowych Służb Informacyjnych i zajęciu się agenturą w mediach.
Mikołaj Wójcik

"Nasz Dziennik" 16 listopada 2005

Autor: mj