Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dżandżawidzi nie czują się winni

Treść

Oskarżani o zbrodnie wojenne w sudańskim Darfurze arabscy przywódcy plemienni nie przyznają się do winy. Twierdzą, że głównym inspiratorem krwawych akcji represyjnych przeciwko murzyńskiej ludności Darfuru są sudańskie władze. Mimo to figurują oni na sporządzonej przez oenzetowskich prawników liście osób, które powinny zostać osądzone za dokonanie zbrodni wojennych.
Arabski przywódca plemienny Musa Hilal, podejrzany o dokonywanie zbrodni wojennych w Darfurze, powiedział w niedzielę, że rekrutując bojowników, którzy mieli tłumić tamtejsze powstanie, robił jedynie to, co kazał mu rząd. Hilal, znajdujący się na czele sporządzonej przez amerykański Departament Stanu listy osób podejrzanych o drastyczne łamanie praw człowieka w Darfurze, powiedział, że to właśnie Chartum zobowiązał przywódców plemiennych, aby rekrutowali młodych mężczyzn do działającej w Darfurze arabskiej milicji. - Decyzja o rozpętaniu wojny została podjęta przez wyższe siły w państwie. My, przywódcy plemienni, Arabowie i inni, zostaliśmy zobowiązani przez rząd, aby uczestniczyć w poborze, i byliśmy jedynie temu posłuszni - powiedział Hilal.
Powstańcy z Darfuru i organizacje obrońców praw człowieka oskarżyły sudański rząd o posługiwanie się arabską milicją (Dżandżawidzi) jako zastępczą siłą do dławienia powstania murzyńskiej ludności w pustynnym zachodnim regionie. Twierdzą oni, że Dżandżawidzi, których rząd nazywa wyjętymi spod prawa, prowadzili kampanię przemocy, mordując ludność i niszcząc całe miejscowości. Rząd potwierdza, że tworzył plemienne milicje do dławienia rebelii, lecz zaprzecza, że wyręczał się Dżandżawidami.
Oenzetowscy prawnicy sporządzili poufną listę, na której jest pięćdziesiąt jeden osób podejrzanych o popełnienie "odrażających zbrodni" w Darfurze, i zarekomendowali, aby postawić je przed nowym Międzynarodowym Sądem Karnym (ICC). W ubiegłym miesiącu lista została przekazana sekretarzowi generalnemu ONZ Kofiemu Annanowi wraz z dowodami zabójstw, rabunków i gwałtów, jakich Dżandżawidzi dopuścili się w Darfurze.
Po latach plemiennego konfliktu o cenne surowce powstańcy z Darfuru w lutym 2003 r. chwycili za broń, oskarżając Chartum o lekceważenie i preferencyjne traktowanie arabskich plemion. W wyniku represji i walk zginęło przynajmniej 70 tys. ludzi, a co najmniej dwa miliony zostało zmuszonych do ucieczki.
Rada Bezpieczeństwa ONZ jest podzielona co do tego, gdzie osądzić zbrodniarzy wojennych z Darfuru. Dwunastu z piętnastu członków Rady Bezpieczeństwa opowiedziało się za postawieniem ich przed ICC, czemu sprzeciwia się amerykańska administracja. Waszyngton obawia się, że powstałby w ten sposób precedens, w oparciu o który sąd mógłby wysunąć politycznie umotywowane oskarżenia przeciwko przebywającym za granicą Amerykanom. Amerykanie opowiadają się za powołaniem specjalnego trybunału dla sudańskich zbrodniarzy w Arushy w Tanzanii, co umożliwiłoby korzystanie z infrastruktury trybunału powołanego do osądzenia winnych ludobójstwa w Rwandzie w 1994 roku.
KWM

"Nasz Dziennik" 2005-02-23

Autor: ab