Dyrektywa przegłosowana
Treść
Parlament Europejski przewagą 83 głosów poparł projekt dyrektywy, której oficjalnym celem jest zapobieganie i zapewnienie ochrony przed rzekomą dyskryminacją ze względu na religię, światopogląd, niepełnosprawność, wiek czy orientację seksualną, w rzeczywistości jednak uderza w wolność Kościoła katolickiego.
Za uchwaleniem dyrektywy głosowało także 12 polskich eurodeputowanych, głównie socjalistów i liberałów: Grażyna Staniszewska, Marek Aleksander Czarnecki, Janusz Onyszkiewicz, Paweł Piskorski, Andrzej Wielowieyski (Grupa Porozumienia Liberałów i Demokratów na rzecz Europy); Genowefa Grabowska, Bogusław Liberadzki, Adam Gierek, Józef Pinior, Dariusz Rosati, Jan Andrzej Szejna (Grupa Socjalistyczna) oraz Mieczysław Janowski (Grupa Unii na rzecz Europy Narodów). W ocenie prawników, dyrektywa może stać się pierwszym krokiem do narzucenia Kościołowi katolickiemu władzy świeckiej Unii Europejskiej w obrębie państw członkowskich Wspólnoty.
Wniosek o odrzucenie dyrektywy w całości poparło 273 posłów, przeciw było 356, 19 się wstrzymało. W ostatecznym głosowaniu nad raportem w tej sprawie, którego sprawozdawcą jest holenderska eurodeputowana Kathalijne Maria Buitenweg (Grupa Zielonych/Wolne Przymierze Europejskie), 363 europosłów opowiedziało się za, 226 przeciw, 64 wstrzymało się od głosu. Poprawki były przyjmowane podobną większością. Jest to równoznaczne z podziałem Parlamentu Europejskiego w tej sprawie, co daje nadzieję na przeciągnięcie w czasie procedury, w najlepszym zaś wypadku - na odrzucenie projektu dyrektywy przez Radę UE.
- Dobrą wiadomością jest to, że nie udało się podzielić obozu prawicy w PE - ocenił w rozmowie z "Naszym Dziennikiem" eurodeputowany PiS/UEN Konrad Szymański. - Były dwa kluczowe głosowania: o odrzucenie projektu dyrektywy, a także głosowanie ostateczne nad sprawozdaniem, czyli stanowiskiem parlamentu. Oba te głosowania nie poszły tak źle. Udało się zachować jedność centroprawicy, jest wyraźny podział w parlamencie - podsumował rezultat posiedzenia.
W kolejnym etapie projektem dyrektywy zajmie się Rada UE, od której decyzji zależy przyjęcie zapisów. - Będzie to trwało bardzo długo, ponieważ wśród państw członkowskich istnieje bardzo duży podział, tymczasem Rada musi przyjąć projekt jednogłośnie, a więc złożenie kompromisu w tej sprawie będzie naprawdę bardzo trudne, być może nawet w ogóle niemożliwe - skonstatował.
Wszystko zatem wskazuje na to, że projekt ten w ostateczności zostanie odrzucony. - Należy oczekiwać także od Polski aktywnej postawy w zakresie przywracania ograniczeń w dyrektywie, a jeśli się nie powiedzie - głosowania przeciw całości - stwierdził eurodeputowany PiS. Zdaniem Szymańskiego, wszystko to nie zmienia jednak faktu, że parlament się ośmiesza, proponując rozwiązania, jakie są zawarte w tym sprawozdaniu.
Anna Wiejak
"Nasz Dziennik" 2009-04-03
Autor: wa