Dwie kadencje to za mało
Treść
W Wenezueli zakończyło się wczoraj kolejne referendum konstytucyjne z inicjatywy rządzącego od 10 lat prezydenta Hugona Chaveza, który chce, aby społeczeństwo umożliwiło mu ubieganie się o kolejne kadencje prezydenckie bez ograniczeń. Z podobnym referendum szef państwa wystąpił w 2007 roku, jednak wówczas Wenezuelczycy taką możliwość odrzucili. Tymczasem najnowsze sondaże instytutu Datanalisis zapowiadają, że obecnie Chavez może liczyć na poparcie 51,5 proc. wyborców.
Wenezuelczycy głosowali we wczorajszym referendum konstytucyjnym, czy obecny szef państwa Hugo Chavez będzie mógł ubiegać się o kolejne kadencje prezydenckie bez jakichkolwiek ograniczeń. Rządzący od 10 lat Chavez twierdzi, że od tego wyniku zależy, czy będzie on mógł zrealizować swój program pełnego przejścia do socjalizmu. Ponadto obecny szef państwa utrzymuje, że proponowana przez niego poprawka do konstytucji zwiększy demokrację, gdyż da Wenezuelczykom możliwość wybierania takich przedstawicieli, których sobie będą faktycznie życzyli. - Dziesięć lat to nic. Zupełnie nie wiem, o co to zamieszanie - powiedział Chavez podczas sobotniej konferencji prasowej.
Tymczasem krytycy ostrzegają, że ewentualna zgoda na dalsze piastowanie przez Chaveza najwyższego urzędu w państwie wypaczy podstawowe zasady demokracji. Z podobną propozycją prezydent Wenezueli wystąpił w 2007 roku. Wówczas jednak Wenezuelczycy odrzucili możliwość nieograniczonego ubiegania się o fotel prezydencki. Od wyniku tego referendum będzie więc zależało, czy w 2012 roku Chavez otrzyma możliwość ubiegania się po raz trzeci o urząd prezydenta. Najnowsze sondaże wskazują, że taka opcja jest bardzo prawdopodobna.
Zdaniem instytutu Datanalisis, Chaves może liczyć na poparcie 51,5 proc. wyborców. Jednak ostateczne wyniki będą znane w ciągu kilku najbliższych dni. Na wszelki wypadek szef państwa zapowiedział, że nawet jeśli referendum i tym razem potoczy się nie po jego myśli, za jakiś czas zarządzi nowe. W referendum obywatele mieli się także wypowiedzieć, czy chcą zniesienia ograniczenia liczby kadencji dla pozostałych wybieralnych funkcjonariuszy państwowych.
Lokale wyborcze były wczoraj otwarte od 6.00 do 18.00. Jak informuje portal BBC, z samego rana mieszkańców Caracas budziły sztuczne ognie i nawoływania z głośników umieszczonych na ciężarówkach, które to starały się zmobilizować mieszkańców do pójścia do urn. Nad bezpieczeństwem obywateli miało czuwać około 1 tys. wojskowych. Z kolei nad prawidłowym przebiegiem referendum czuwać miały dziesiątki zagranicznych obserwatorów.
Marta Ziarnik, PAP, Reuters
"Nasz Dziennik" 2009-02-16
Autor: wa