Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dwa razy bez ofiar

Treść

Zaledwie 10 dni minęło od tragedii w Katowicach, a wczoraj zawaliły się aż dwa dachy. W Zabrzu na Śląsku runęła nieużywana od kilku dni hala produkcyjna, zaś w Nidzicy na Warmii zawalił się dach hali warsztatu naprawczego. Na szczęście nie było ofiar. Przyczyną obu katastrof budowlanych był... zalegający na dachach śnieg.

Wczoraj nad ranem, prawdopodobnie pod naporem śniegu, zawalił się w Zabrzu dach nieużywanej hali produkcyjnej o powierzchni 1600 metrów kwadratowych. Pierwszy jego fragment runął jeszcze w przeddzień katastrofy w Chorzowie, jednak straż pożarna nic o tym nie wiedziała. Wczoraj, kiedy dach zawalił się w całości, w budynku nikogo nie było, jednak na miejsce wysłano ratowników z psami, którzy dokładnie przeszukali gruzowisko. Wcześniej strażacy sprawdzili rumowisko kamerą termowizyjną. Kierownik firmy, do której należała hala, zapewnił, że wewnątrz nie przebywali żadni pracownicy, jednak nie można było wykluczyć, że nie znajdowali się w niej zbieracze złomu. Na szczęście ekipy poszukujące nie znalazły nikogo. Do czasu zawalenia się części dachu w hali były produkowane konstrukcje stalowe. - Teren był zabezpieczony i pilnowany przez dozorcę. Prawdopodobieństwo, że ktokolwiek mógł tam przebywać, jest bliskie zeru - powiedział rzecznik zabrzańskiej policji Marek Wypych. I to się, na szczęście, potwierdziło. Na miejscu wypadku poza strażakami pojawili się też przedstawiciele nadzoru budowlanego, prokurator i Państwowa Inspekcja Pracy.
Także ubiegłej nocy pod ciężarem śniegu runął dach warsztatu w Nidzicy na Warmii. Na szczęście i tam nie było ludzi. Hala o wymiarach 11 na 48 metrów, wybudowana w latach 70., mieściła warsztat naprawy ciężarówek. W chwili zawalenia w budynku była kabina ciężarówki Scania, która jednak nie została zniszczona. W hali pracowało kilkunastu pracowników, którzy wychodzili z warsztatu wieczorem, toteż nocą była ona pusta. Okoliczności katastrofy bada prokuratura. Obecny na miejscu prokurator podjął natychmiastową decyzję o zamknięciu okolicznych budynków. W nocy na Warmii i Mazurach spadło od kilku do kilkunastu centymetrów śniegu.
Tej zimy doszło już do kilku podobnych wypadków, głównie z powodu zalegającego na dachach śniegu. W Zgierzu zawalił się dach o powierzchni dwustu metrów kwadratowych. Prawdopodobną przyczyną zdarzenia był zarówno zalegający śnieg, jak i słaba konstrukcja hali. Obiekt został przez straż zabezpieczony. Niedaleko Zgierza, w Proboszczewicach, na początku stycznia runął dach sali gimnastycznej. Wówczas też nikt nie odniósł obrażeń, gdyż szkoła była jeszcze zamknięta. Do największej katastrofy budowlanej w historii Polski doszło 11 dni temu na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich.
Anna Skopinska

"Nasz Dziennik" 2006-02-08

Autor: ab