Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Drwiny z organów ścigania

Treść

Warszawska prokuratura okręgowa, która prowadzi śledztwo w sprawie stron internetowych propagujących tzw. pozytywną pedofilię, tym razem czeka na informacje z Kanady i Litwy - na serwerach tych państw (a wcześniej m.in. w Stanach Zjednoczonych i Rosji) pojawiły się bowiem kolejne odsłony tej groźnej witryny tworzonej w języku polskim. W prowadzonym postępowaniu przesłuchiwanych było kilku świadków, jednak ich zeznania nie przyniosły oczekiwanych przez prokuraturę rezultatów. Tymczasem, mimo że Ministerstwo Sprawiedliwości przygotowało już zmiany w prawie karnym, które pomogą ścigać i karać osoby pochwalające w internecie zachowania pedofilskie, są one wciąż w trakcie uzgodnień międzyresortowych.

- Czekamy na wyjaśnienia i informacje od organów ścigania Kanady i Litwy - powiedział nam Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie. - Na serwerach tych państw ostatnio pojawiły się te strony - wyjaśnił. Na taką odpowiedź czeka się zazwyczaj około 3 miesięcy. - W przypadku Kanady może to nastąpić szybciej, ponieważ w tym kraju organa ścigania mają doświadczenie i są wrażliwe na pedofilię - stwierdził rzecznik. Jak zaznaczył, śledztwo w tej sprawie trwa tak długo, ponieważ "taka jest niestety specyfika postępowań, w których pojawia się internet". Jeśli ktoś z Polski zakłada stronę z karalnymi treściami na serwerach innych państw, potrzebna jest opinia i pomoc tamtejszych prokuratur.
Jak wobec tego dotrzeć do sprawcy? - Pewne informacje mogą być wprowadzane w kafejkach internetowych i jeśli jest tam monitoring, to możemy takiego sprawcę namierzyć, jednak zazwyczaj nie ma takiego zabezpieczenia - mówi Kujawski.
Czy wobec tego prokuratura zamierza czekać na "szczęśliwy traf"? - Czasami takie śledztwa wychodzą i wierzymy, że to też takie będzie - pociesza Maciej Kujawski. W prokuraturze udało nam się także uzyskać informacje o tym, że odbyły się już przesłuchania świadków, jednak dotychczas niczego do sprawy nie wniosły.
Tymczasem projekt penalizujący zachęcanie do pedofilii przygotowało Ministerstwo Sprawiedliwości. Znajduje się on w fazie uzgodnień międzyresortowych. Projekt przewiduje wprowadzenie do kodeksu karnego dwóch artykułów, które mówią, iż za propagowanie pedofilii grozi kara do 2 lat pozbawienia wolności, a za nakłanianie nieletnich przez internet do spotkań - do 3 lat. Podobny projekt nowelizacji zgłosił SLD. Posłowie pracują nad poprawką, która mówi o wprowadzeniu kary do 2 lat pozbawienia wolności za prezentowanie treści propagujących, pochwalających lub nakłaniających do czynności określonych w art. 200 kk (wykorzystywanie seksualne małoletniego poniżej lat 15, prezentowanie małoletniemu poniżej lat 15 wykonania czynności seksualnej).
Z projektowanych zmian zadowolona jest rzecznik praw dziecka Ewa Sowińska. - Od początku walczyłam, by wprowadzić zapis, który pozwoliłby na karanie sprawców przestępstw w internecie - mówi. Kiedy nowelizacją prawa w tym zakresie zajmie się Sejm? - Już niebawem - słyszymy od pracowników wydziału informacji resortu sprawiedliwości. Tymczasem niedługo minie rok od wykrycia perfidnego propagowania pedofilii w internecie pod maską ideologii, która ma się dobrze kojarzyć - zwłaszcza dzieciom odwiedzającym takie strony.
Poza prokuraturą wyjaśnieniem sprawy i zabezpieczeniem przed tego typu treściami rozpowszechnianymi przez globalne medium zainteresowane jest także łódzkie Centrum Służby Rodzinie, które w kwietniu ubiegłego roku zwróciło uwagę na to, co pojawia się w internecie. - Staramy się być w ciągłym kontakcie z Ministerstwem Sprawiedliwości - powiedział nam Tomasz Bilicki, dyrektor ds. programowych CSR - ale od pewnego czasu nie mamy stamtąd żadnych informacji. Rozumiemy, że to oznacza, iż nic nowego się nie dzieje - dodał.
Anna Skopinska
"Nasz Dziennik" 2007-03-15

Autor: wa