Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Drugiej Libii nie będzie

Treść

Władze Syrii formalnie odpowiedziały po raz pierwszy na apel wysłannika ONZ i Ligi Arabskiej o wstrzymanie ataków wojska na opozycję. I jednocześnie nasiliły ofensywę na rebelianckie ośrodki.

Wczoraj w Turcji odbyło się spotkanie "Przyjaciół Syrii", w którym wzięło udział 83 przedstawicieli krajów zachodnich i arabskich. Cel spotkania to wywarcie nacisku na władze w Damaszku, by zakończyły akty przemocy wobec opozycjonistów. Według tureckiego dziennika "Zaman", szanse na powodzenie konferencji są nikłe. Z różnych powodów nie stawili się na niej m.in.: Kofi Annan, szefowa unijnej dyplomacji Catherine Ashton, a także reprezentanci Chin i Rosji. Jeden z głównych sojuszników reżimu syryjskiego, Iran, nie został na nią zaproszony. Turecki premier Recep Tayyip Erdogan, który wrócił z oficjalnej wizyty w Teheranie, oświadczył, że istnieje wspólne stanowisko przeciwko zagranicznej interwencji w Syrii. - Nie może być drugiej Libii - dodał Erdogan, opowiadając się za wolnymi wyborami w Syrii w ciągu sześciu miesięcy, nadzorowanymi przez obserwatorów z ramienia OBWE. Syryjski resort spraw zagranicznych w odpowiedzi na wezwanie Kofiego Annana, aby silniejsza strona w geście dobrej woli zaprzestała działań wojskowych wobec słabo uzbrojonej opozycji, odpowiedział, że będzie to długi i skomplikowany proces. Nie padły żadne konkretne propozycje. Damaszek ogłosił jedynie, że gotów jest przyjąć na żądanie ONZ ekipę ekspertów, którzy mieliby zbadać, czy istnieją warunki do przybycia do Syrii obserwatorów z ramienia ONZ mających nadzorować ewentualne zawieszenie broni.
Konferencja stambulska uznała wczoraj opozycyjną Narodową Radę Syryjską za organ przedstawicielski "wszystkich Syryjczyków" i "głównego rozmówcę" w rokowaniach w tym kraju.
W tym samym czasie Damaszek nasilił ofensywę wobec ośrodków rebelii w takich miastach jak Hims czy Dara. W miniony weekend w Syrii zginęły co najmniej 82 osoby, głównie cywile. Ofiarami są przede wszystkim osoby, które poległy w natarciu armii rządowej na pozycje rebeliantów w Hims w dzielnicy Chaldija. W mieście Idlib, na północnym zachodzie kraju, ostrzelano uczestników pokojowej demonstracji. Zacięte walki między wojskiem a powstańcami toczyły się również niedaleko Damaszku, w Darze.

Łukasz Sianożęcki, REUTERS, PAP

Nasz Dziennik Poniedziałek, 2 kwietnia 2012, Nr 78 (4313)

Autor: au