Drenaż zamiast inwestycji?
Treść
Coraz bardziej prawdopodobne jest rozpoczęcie strajku przez pracowników zakładów Wyborowa SA w Poznaniu (dawny Polmos), którzy od kilku tygodni są już w sporze zbiorowym z zarządem reprezentującym francuskiego udziałowca - firmę Pernod Ricard. Francuzi chcą, by dobrowolnie odeszło z pracy 120 osób, tłumacząc to złą sytuacją ekonomiczną firmy. Tymczasem Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego sprawdza, czy zarząd Wyborowej nie wyprowadził z firmy znacznych sum pieniędzy.
- Czekamy na przybycie mediatora i rozpoczęcie przez niego negocjacji z zarządem firmy. Nam nie udało się dojść do porozumienia, bowiem propozycja dobrowolnych odejść pracowników, którym w zamian za rezygnację z pracy oferuje się równowartość dwóch pensji, jest dla nas nie do przyjęcia - powiedziała we wtorek "Naszemu Dziennikowi" Włodzimiera Hantkiewicz-Szmyt, przewodnicząca zakładowego związku branżowego.
Pracownicy i związkowcy nie godzą się na planowane przez francuskich inwestorów zwolnienia. - Obecnie w Poznaniu w Wyborowej pracuje dwieście osób. Gdybyśmy godzili się na planowaną przez zarząd firmy redukcję, z zakładu musiałoby odejść 120 pracowników, a to oznacza, że pracę straciłby więcej niż co drugi zatrudniony - mówi Hantkiewicz-Szmyt.
Zarząd Wyborowej SA przesłał już do Powiatowego Urzędu Pracy pismo, w którym poinformował o planach związanych z redukcją. Jednocześnie przedstawił związkom zawodowym alternatywny program obniżenia pensji zatrudnionych o mniej więcej 60 proc. Zatrudnieni w Wyborowej taką propozycję kwitują śmiechem.
Zdaniem Andrzeja Szumowskiego, wiceprezesa Wyborowej SA, "powodem ewentualnej restrukturyzacji jest konieczność obniżenia kosztów produkcji wobec konkurencji". Związkowcy wskazują jednak, że francuski inwestor od czasu przejęcia kontroli nad firmą stopniowo niszczy przedsiębiorstwo. Wskazują przy tym na dane ekonomiczne: tylko w ciągu czterech lat od przejęcia Polmosu z Poznania przez francuską firmę Pernod Ricard udziały wielkopolskiego przedsiębiorstwa na rynku alkoholi spadły z 20 proc. do
2 proc. W tym okresie z 650 zatrudnionych w 2001 roku pracowników ponad 400 zostało zwolnionych lub skorzystało z programu dobrowolnych odejść.
- Nie godzimy się na zwolnienie kolejnych 120 osób. Jeśli negocjacje zakończą się fiaskiem, wówczas jesteśmy gotowi rozpocząć strajk
- powiedziała nam Włodzimiera Hantkiewicz-Szmyt.
Tymczasem poznańska delegatura Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego pod nadzorem prokuratury prowadzi śledztwo w sprawie działalności zarządu firmy poznańskiej Wyborowej, sprawdzając, czy reprezentujące francuskiego udziałowca kierownictwo firmy nie działało na jej szkodę. Prokuratorzy chcą sprawdzić, czy nie wyprowadzono z kasy firmy znacznych kwot pieniędzy.
- Trwają przesłuchania świadków w tej sprawie. Śledztwo zostało wszczęte po tym, jak Urząd Kontroli Skarbowej stwierdził, że w zarządzaniu spółką mogą być nieprawidłowości, że możliwa jest sytuacja, w której zarząd Wyborowej zamawiał usługi doradcze i dotyczące badania rynku, za które nieprawidłowo płacił - poinformował prokurator Andrzej Jóźwiak z Prokuratury Okręgowej w Poznaniu.
Poznański Polmos sprywatyzowano w 2001 roku i była to pierwsza taka sprzedaż w polskim sektorze spirytusowym. Za przejęcie kontroli nad renomowanym przedsiębiorstwem Francuzi zapłacili ok. 300 mln złotych. Inwestorzy deklarowali chęć rozwinięcia sieci dystrybucyjnej i zmodernizowania zakładu. Tak się jednak nie stało, a Polmos, który został przekształcony w Wyborową, stopniowo tracił wykwalifikowanych pracowników i udziały na rynku. Obecnie 100 proc. akcji Wyborowej SA należy do Agros Holding SA, spółki zależnej od Period Ricard.
Wojciech Wybranowski
"Nasz Dziennik' 2005-08-03
Autor: ab