Dramatyczne wyznanie Polki
Treść
Polka Beata Pokrzeptowicz publicznie wyznała, dlaczego została zmuszona do odebrania siłą dziecka. W poruszającym wywiadzie zaapelowała do europejskich polityków o powstrzymanie niegodziwości dokonywanych przez urzędników niemieckich Jugendamtów.
W umieszczonym w sobotę w internecie, nagranym zapewne kilka dni temu, prawie dwugodzinnym wywiadzie udzielonym przedstawicielowi francuskiej organizacji CEED (Conseil Européen des Enfants du Divorce - walczy podobnie jak Stowarzyszenie Polskich Rodziców Przeciw Dyskryminacji Dzieci z dyskryminowaniem ich przez Jugendamty) Beata Pokrzeptowicz w bardzo poruszający sposób tłumaczy, dlaczego jedynym wyjściem w jej przypadku było odebranie siłą dziewięcioletniego syna. Pokrzeptowicz przyznaje, że ewentualne wywiezienie z Niemiec dziecka będzie aktem desperackim i karanym, ale jednocześnie zadaje pytanie, co mają robić rodzice w takim przypadku jak jej. Urzędnicy Jugendamtu pozbawili ją nie tylko praw rodzicielskich, ale także możliwości widzenia się z synem. Polka radzi innym rodzicom, którzy znaleźli się w podobnej sytuacji, aby - jeżeli to jeszcze możliwe - natychmiast emigrowali wraz z dziećmi z Niemiec. Państwo to bowiem uzurpuje sobie prawo do decydowania za rodziców, co jest lepsze dla dziecka, a urzędnicy Jugendamtów robią wszystko, by całą rodzinę poddać totalnej kontroli.
Pokrzeptowicz zdaje sobie sprawę z sytuacji, w jakiej znajdzie się po wywiezieniu syna z Niemiec. Liczy się nawet z wtrąceniem do więzienia. Zwraca się do europejskich polityków, w tym przewodniczącego Komisji Europejskiej Jose Manuela Barosso.
- Jeżeli znajdę się w więzieniu, to, panie Barosso, proszę zrozumieć, że nie miałam żadnej innej możliwości. Rodzice w takich sytuacjach muszą ratować swoje dzieci - powiedziała wzruszona matka. Pokrzeptowicz oskarża o brak działania przede wszystkim niemieckie, ale także polskie i europejskie władze.
- Robiłam wszystko, składałam wiele pozwów do różnych sądów, do Trybunału Praw Człowieka w Sztrasburgu, prosiłam o pomoc polskie konsulaty, polskie sądy, prosiłam o pomoc polskiego ministra spraw zagranicznych, także niemieckiego ministra spraw zagranicznych, prosiłam o pomoc przedstawicieli Bundestagu, Bundesratu, ale także Parlament Europejski. To nic nie dało - konstatuje.
24 października Pokrzeptowicz wywiozła w nieznanym kierunku swojego syna Moritza z Niemiec. Prokuratura niemiecka wystawiła europejski nakaz aresztowania.
Waldemar Maszewski, Hamburg
"Nasz Dziennik" 2008-11-03
Autor: wa