Dowody muszą być zachowane
Treść
Rozmowa z Andrzejem Urbanem, zastępcą głównego inspektora nadzoru budowlanego
Co ustaliła Komisja badająca przyczyny sobotniej katastrofy budowlanej?
- Właśnie ustaliliśmy zakres merytoryczny zamówionych ekspertyz. Zajmą się nimi dwa zespoły ekspertów z Politechniki Śląskiej i Politechniki Wrocławskiej. Dziś wykonawca rozpoczął roboty zabezpieczające, dlatego zostały przygotowane przez specjalistów z Politechniki Śląskiej wytyczne, według których te prace będą wykonywane. Chodzi o to, by nie zostały zniszczone dowody potrzebne zarówno zespołom eksperckim, jak i organom ścigania. Będzie jeszcze trzecia ekspertyza wykonana przez zespół z Politechniki Krakowskiej, został on powołany przez prokuraturę. Dopiero na podstawie tych ekspertyz będzie można odpowiedzialnie powiedzieć, jakie były przyczyny powstania katastrofy.
Ile będziemy musieli czekać na wyniki tych prac?
- Myślę, że powstaną one nie wcześniej jak za trzy miesiące. Oczywiście jeśli nie wystąpi konieczność przeprowadzenia jakichś dodatkowych prac. To jednak okaże się w trakcie wykonywania ekspertyz. Mogą być to np. badania laboratoryjne stali, wyrobów, badania geotechniczne. Chcielibyśmy, żeby te ekspertyzy były maksymalnie za trzy miesiące.
Jak będą przebiegały prace rozbiórkowe hali?
- O tych szczegółach trzeba rozmawiać z wykonawcą. Jednak trzeba zaznaczyć, że to nie będzie rozbiórka. Ona może nastąpić dopiero po tym, jak będziemy mieli orzeczenie o przyczynach katastrofy. Chodzi o to, by elementy konstrukcyjne, które stanowią dowód, nie zostały zniszczone. Nakazu na rozbiórkę jeszcze nie ma. Jest nakaz na roboty zabezpieczające, które będą polegały na tym, że zalegające blachy, styropiany, papy będą porządkowane, tak by nie stanowiły zagrożenia dla pracujących tam ludzi. Właśnie to będzie teraz robione. Rozbiórka "do zera" nastąpi po orzeczeniu, jakie były przyczyny katastrofy.
Czyli tak naprawdę nastąpi to za kilka miesięcy?
- Jeśli eksperci powiedzą, że nic więcej im nie potrzeba, że wszystko to, co mieli mieć, zebrali, to może być nawet krócej. W tej chwili nie da się tego terminu precyzyjnie określić.
Dziękuję za rozmowę.
Marcin Austyn
"Nasz Dziennik" 2006-02-03
Autor: mj