Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dostosowawcza pułapka

Treść

Okres przejściowy w dostosowaniu do unijnych norm stał się pułapką dla wielu polskich przetwórni żywności. Większość z nich zainwestowała grube miliony złotych w modernizację swoich firm, licząc na zbyt wyrobów na rynkach unijnych. Tymczasem do dziś nie mogą eksportować swoich produktów.

Wśród zakładów, które kosztem wielu milionów złotych dostosowały swe przetwórnie do norm unijnych, zyskując m.in. niezbędne certyfikaty i wymogi sanepidu, jest największy producent salami w Polsce Wytwórnia Salami Igloomeat - Sokołów S.A. w Dębicy na Podkarpaciu. Zakład o ugruntowanej pozycji funkcjonuje na rynku od dziesięciu lat i zatrudnia sto siedemdziesiąt osób. Jeszcze przed akcesją Polski do Unii Europejskiej (do końca marca br.), kosztem prawie 8 mln zł, firma zmodernizowała park maszynowy, wyremontowała hale produkcyjne, pomieszczenia magazynu ekspedycyjnego, odnowiła też drogi technologiczne, pomieszczenia socjalne oraz sanitariaty. Mimo poniesionych nakładów nie znalazła się dotychczas na liście zakładów dopuszczonych przez Brukselę do handlu na rynkach unijnych i nadal oczekuje na wpisanie na listę eksporterów, generując wcale nie małe koszty. Zdaniem prezesa wytwórni Mieczysława Miazgowicza, przedłużające się w nieskończoność procedury to wynik opieszałości unijnych urzędników, którzy odwlekają ostateczną decyzję, gdyż obawiają się konkurencji. - Liczyliśmy, że potwierdzenie zgodności z wymogami unijnymi umożliwi nam eksport naszych wyrobów. Tymczasem, jak dotychczas, nic takiego nie nastąpiło. Zaskoczenie jest tym większe, że mamy już podpisane wstępne umowy sprzedaży m.in. z kontrahentami w Wielkiej Brytanii, Francji i Niemczech. I mimo że odbiorcy oczekują na nasze produkty, to wciąż nie możemy z nimi handlować - wyjaśnia prezes Mieczysław Miazgowicz.
Igloomeat - Sokołów S.A. produkuje rocznie ok. 4 tys. t salami i konserw, z czego 20 proc. ma wysyłać na rynki unijne. Straty z tytułu dotychczasowej nieobecności na rynku UE można liczyć w milionach złotych. W podobnej sytuacji, tylko na Podkarpaciu, znajduje się sześć zakładów przetwórstwa mięsnego, a Bruksela wciąż nie zamierza wyjaśnić przyczyn zaistniałych opóźnień.
Mariusz Kamieniecki

"Nasz Dziennik" 2004-12-09

Autor: kl