Dostęp w trybie przyspieszonym
Treść
Upublicznienie listy katalogowej z Instytutu Pamięci Narodowej nie zahamuje procesu udostępniania akt służb specjalnych PRL zgromadzonych w jego zasobach - zadeklarowało wczoraj jedenastoosobowe Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej. Jednocześnie wyraziło ubolewanie z powodu tego "incydentu", który - zdaniem kolegium - nadużył dobre imię Instytutu.
Po kilkugodzinnych obradach Kolegium Instytutu Pamięci Narodowej wydało oświadczenie, w którym stwierdziło, że wyniesienie bazy danych poza IPN nie wpłynie na coraz szersze udostępnianie akt komunistycznej bezpieki zarówno osobom pokrzywdzonym, jak i naukowcom lub uprawnionym instytucjom. Kolegium wyraziło jednocześnie ubolewanie z powodu "incydentu", który nadużył dobrą wiarę pracowników Instytutu. Chodzi tu o dokonane niedawno, przez publicystę Bronisława Wildsteina, skopiowanie listy katalogowej znajdującej się w czytelni IPN w Warszawie i przekazanie jej znajomym dziennikarzom. Lista ta zawiera 240 tys. nazwisk funkcjonariuszy SB, tajnych współpracowników służb specjalnych i osób będących kandydatami na współpracowników. W poniedziałek lista ta znalazła się w internecie na jednym z zagranicznych serwerów.
Kolegium przypomniało, że "tylko część nazwisk znajdujących się w tej bazie danych dotyczy tajnych współpracowników SB, toteż określanie jej jako 'listy agentów' czy 'spisu agentów' jest całkowicie nieuprawnione, a moralnie godne potępienia". Dlatego osoby pokrzywdzone (w rozumieniu ustawy o IPN), których nazwiska znajdują się na liście, mają otrzymać dostęp do materiałów archiwalnych w trybie przyspieszonym.
Według oświadczenia dr. Stanisława Radonia, prezesa kolegium, baza danych osobowych zawierająca sygnatury akt będzie nadal dostępna. Poinformował on, że specjalny zespół, który miał wyjaśnić okoliczności skopiowania tej bazy, nie zakończył jeszcze prac. Przypuszczalnie z jego ustaleniami kolegium zapozna się na posiedzeniu 9 lutego. Radoń dodał, że nie odniósł wrażenia, iż nastąpiło złamanie prawa w związku z tym "incydentem", jak określiło całe zdarzenie kolegium. Tymczasem Główny Inspektor Danych Osobowych rozpoczął wczoraj, w związku z wyniesieniem listy nazwisk, kontrolę w IPN. Inspektorzy mają sprawdzić m.in. zabezpieczenie zbiorów.
Kolegium zwróciło również uwagę na konieczność "pilnego uproszczenia i zracjonalizowania procedury udostępniania akt do celów badawczych". Ciało to oczekuje, że ostateczny projekt stosownej nowelizacji, nad którym pracuje specjalny zespół, zostanie przedstawiony do końca marca.
Zenon Baranowski
"Nasz Dziennik" 2005-02-03
Autor: ab