Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dostałam je "na mieście"

Treść

Z Julią Piterą, pełnomocnikiem rządu ds. walki z korupcją, rozmawia Wojciech Wybranowski

Pani Minister, jak Pani skomentuje sprawę rzekomego cudownego ocalenia z doszczętnie spalonego samochodu "tajnych dokumentów" dotyczących gruntów w Toruniu?
- Rzeczywiście one były w moim samochodzie i ocalały, bo tam płomień nie doszedł. To prawda.

Pamięta Pani sprawę z okresu rządów SLD prokuratora Zygmunta Kapusty, któremu ukradziono teczkę z dokumentami dotyczącymi ważnego śledztwa, gdy chodził z nią po mieście?
- No!?

Platforma domagała się wówczas dymisji Kapusty. Dziś okazuje się, że Pani ważne dokumenty zostawia na noc w aucie. Nie dostrzega Pani podobieństwa?
- Żadnego. To były dokumenty, które wiozłam do urzędu. Dostałam je na mieście i wiozłam je do urzędu, a nie wywoziłam z urzędu, sytuacja więc była kompletnie odwrotna.

Nigdzie ich Pani nie wiozła, ale zostawiła na wiele godzin w prywatnym samochodzie, w niestrzeżonym miejscu...
- Ależ o czym pan mówi? To były kopie dokumentów, kopie uchwał, które są w Toruniu, w radzie miasta. To są jawne dokumenty, które są dostępne na podstawie ustawy o dostępie do informacji publicznej, znajdują się we wszystkich tych urzędach, każdy obywatel może dostać kopie. Ja dostałam taką kopię i miałam następnego dnia przynieść do urzędu. Całkiem odwrotna sytuacja. To nie były dokumenty ze śledztw ani wyniesione z urzędu, ani nic.

Dziękuję za rozmowę.
"Nasz Dziennik" 2007-12-17

Autor: wa