Dorsza więcej, ale tyle samo
Treść
W 2009 roku o 15 proc. wzrośnie kwota połowowa dorsza na Bałtyku Wschodnim. Ale właściciele kutrów tego nie odczują, bo nasz krajowy limit połowowy zostanie zmniejszony o 2400 ton. To kara za rzekome przełowienia ryb w 2007 roku. To oznacza, że tak samo jak w tym roku, w 2009 r. będziemy mogli złowić około 9400 ton dorszy.
Stało się więc to, czego obawiali się rybacy - unijne decyzje oznaczają dalsze redukcje floty kutrów, bo jednostki nie będą w stanie utrzymać się tylko z limitów. Tym bardziej że jeszcze w 2010 i 2011 roku będziemy także mieli obcinane limity połowowe o 2400 ton. To efekt sankcji UE za rzekome przełowienia dorsza w 2007 roku. Bruksela zarzuca nam, że do polskich sieci trafiło 8000 ton ryb więcej, niż wynosił limit. I teraz tę nadwyżkę musimy oddać: w 2008 roku limit obcięto nam o 800 ton, a przez następne trzy lata będzie on zmniejszany o 2400 ton. Nawet jeśli utrzymany zostanie w kolejnych latach tegoroczny limit połowowy, niewiele to zmieni w sytuacji polskiej floty rybackiej. Komisja jest bowiem głucha na argumenty ekspertów - także unijnych - wskazujących na to, że zasoby dorsza są o wiele wyższe od oficjalnych wyliczeń i limity można by podnieść znacznie wyżej, niż zdecydowała Bruksela.
Komisja co prawda zgadza się, że dorsza w Bałtyku Wschodnim jest więcej, ale nie na tyle, aby bardziej rozszerzyć zezwolenia połowowe. Zwłaszcza że w zachodniej części morza populacja tej ryby została uszczuplona. Trzeba też pamiętać, że zgodnie z nowymi uregulowaniami prawnymi ma się znacznie poprawić kontrola połowów, gdyż sprzyjać temu będzie powstanie centrów dystrybucji ryb. Armatorzy są przekonani, że w 2007 roku zostaliśmy ukarani przez KE właśnie z tego powodu, że przełowienia obliczano na podstawie wadliwie przeprowadzonych szacunków, nikt zaś nie sprawdził faktycznej ilości złowionych ryb. Czy teraz taka sytuacja nam nie grozi? Dla rybaków nastały ciężkie czasy i trudno oczekiwać poprawy sytuacji w najbliższym czasie. Limit na dorsza jest zbyt skromny i nie ratuje ich możliwość łowienia na Bałtyku innych ryb. Mamy prawo m.in. do odłowienia w 2009 roku prawie 40 000 ton śledzi (limit jest co prawda niższy o kilka tysięcy ton od tegorocznego, który jednak nie zostanie wykorzystany). O kilkanaście procent zmalała także kwota połowowa w odniesieniu do szprota - możemy odłowić 399 000 ton tej ryby. Nasze kutry łowią także jeszcze inne ryby, np. flądry, jednak to dorsz jest najbardziej dochodową rybą. Dlatego też utrzymanie kwot połowowych na tegorocznym poziomie jest tak niekorzystnie odbierane przez organizacje rybackie. Tymczasem Komisja Europejska proponuje rybakom różne programy pomocowe w zamian za złomowanie kutrów. To by jednak oznaczało, że dojdzie do kolejnej redukcji naszej floty połowowej.
Krzysztof Losz
"Nasz Dziennik" 2008-10-30
Autor: wa