Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Długi trochę mniejsze

Treść

Chociaż samodzielne publiczne zakłady opieki zdrowotnej są nadal bardzo zadłużone, ostatnie kwartały minionego roku przyniosły spadek wartości finansowych zaległości ZOZ-ów niemal we wszystkich województwach. Największy spadek tzw. zobowiązań wymagalnych odnotowano w Opolskiem, Podkarpackiem i Warmińsko-Mazurskiem - poinformował wczoraj posłów z Komisji Zdrowia wiceminister Andrzej Wojtyła.

Zadłużenie ZOZ-ów wedle danych Ministerstwa Zdrowia dynamicznie narastało aż do ubiegłego roku, kiedy tempo wzrostu zostało wyraźnie zahamowane. - Mamy nadzieję, że ta tendencja również w obecnym roku będzie się utrzymywała. Mamy ku temu przesłanki, chociaż ocenę formalną na podstawie danych będziemy mogli przedstawić nie wcześniej niż w połowie roku - powiedział wiceminister Wojtyła. Największe są zobowiązania publiczno-prawne wobec dostawców leków i materiałów medycznych oraz wobec pracowników.
Najwyższe długi mają ZOZ-y w województwach: dolnośląskim, łódzkim, mazowieckim i pomorskim. Łączne zobowiązania zakładów opieki zdrowotnej w tych czterech województwach wynoszą ponad 53 proc. całkowitego zadłużenia w skali kraju. Najmniej do oddania mają one natomiast w województwach: opolskim, podkarpackim i warmińsko-mazurskim. Jak tłumaczył wiceminister Wojtyła, wynika to z faktu, że na tych terenach występuje stosunkowo mała liczba szpitali. Większość niezadłużonych zakładów to jednostki małe, zatrudniające poniżej 50 pracowników.
Dlaczego ZOZ-y mają długi? Według resortu zdrowia, m.in. z powodu niejednolitych i zmiennych zasad kontraktowania i rozliczania świadczeń medycznych przez NFZ, braku efektywnego nadzoru właścicielskiego oraz wątpliwych kompetencji menedżerskich niektórych szefów placówek. Brak stabilności finansowej funkcjonujących dziś jednostek wynika po części także z dokonanej w okresie reform prywatyzacji najbardziej dochodowych świadczeń. Główną przyczyną jest jednak - według wiceministra Wojtyły - zmniejszenie ilości świadczeń kontraktowanych przez kasy chorych czy NFZ, które prowadziły politykę nastawioną na ograniczenie wydatków zgodnie z zasadą samofinansowania ubezpieczenia zdrowotnego. - Zgodnie z ustawą o zakładach opieki zdrowotnej żadne okoliczności nie mogą stanowić podstawy do odmowy udzielania świadczenia zdrowotnego, jeżeli osoba zgłaszająca się do ZOZ-u potrzebuje natychmiastowego udzielenia pomocy - tłumaczył. Oznacza to, że zakłady zobowiązane były do udzielania świadczeń niezależnie od wartości zawartych kontraktów, ponosząc niekiedy koszty, które nie są refundowane ani z ubezpieczenia zdrowotnego, ani z budżetu państwa.
Aneta Jezierska

"Nasz Dziennik" 2006-04-27

Autor: ab