Dlaczego spadł hercules?
Treść
Najprawdopodobniej 10 brytyjskich żołnierzy zginęło w niedzielnej katastrofie samolotu transportowego w Iraku. Nadal nie ma pewności, czy przyczyną katastrofy brytyjskiego samolotu był wypadek, czy atak. Tymczasem przedstawiciele irackiej administracji przewidują, że obce wojska będą mogły opuścić Irak w połowie 2006 roku.
Do strącenia samolotu przyznało się irackie ugrupowanie Ansar al-Islam. Brytyjski minister obrony Geoff Hoon powiedział, że wie o doniesieniach na temat zestrzelenia samolotu, ale odmówił wszelkich komentarzy do czasu zakończenia śledztwa. Hoon oznajmił, że siły amerykańskie i brytyjskie zabezpieczyły miejsce, w którym transportowy Lockheed C-130 Hercules spadł na pustynię. Obecnie trwa wydobywanie ciał i ustalanie przyczyn katastrofy.
Samolot wystartował z Bagdadu i leciał do bazy amerykańskiej Balad, 68 km na północny zachód od irackiej stolicy. Tuż po katastrofie oceniono, że była to największa jednorazowa strata w ludziach, jaka dotknęła brytyjskie siły zbrojne od czasu inwazji na Irak. Wśród ofiar jest też pierwszy Australijczyk poległy w Iraku - były żołnierz sił powietrznych Australii, który pełnił służbę w brytyjskim lotnictwie wojskowym.
W niedzielę iracki minister spraw wewnętrznych Falah Hasan al-Nakib oświadczył w wywiadzie dla brytyjskiej telewizji Channel 4, że kierowane przez Amerykanów siły okupacyjne w Iraku będą mogły opuścić ten kraj w ciągu 18 miesięcy. - Sądzę, że nie będziemy potrzebować wielonarodowych sił w tym kraju w ciągu 18 miesięcy. Myślę, że będziemy w stanie polegać na sobie - oświadczył al-Nakib.
Tymczasem audytorzy w raporcie opublikowanym w niedzielę ujawnili, iż kierowana przez Amerykanów cywilna administracja zarządzająca po inwazji Irakiem nie zabezpieczyła we właściwy sposób 8,8 mld USD należnych temu krajowi, co naraziło tę olbrzymią sumę na różne zakusy korupcyjne. Amerykańscy eksperci szacują także, że wpływy za iracką ropę winny w ciągu niespełna 2 lat wynieść ok. 50 mld USD, nikt jednak nie wie, gdzie podziały się te pieniądze.
PS, PAP
"Nasz Dziennik" 2005-02-01
Autor: ab