Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Demjaniuk czeka na ekstradycję

Treść

Prokuratura w Monachium poinformowała, że wszystkie formalności zostały załatwione i pozostało jedynie ustalić ostateczny termin deportacji do Niemiec jednego z ostatnich żyjących zbrodniarzy wojennych. Czeka go tam proces. Adwokat mężczyzny straszy, że Demjaniuk będzie wkrótce żył na koszt niemieckich podatników.

Dzięki interwencji Niemieckiego Głównego Urzędu Ścigania Zbrodni Nazistowskich w Ludwigsburgu po wielokrotnych odmowach prokuratura w Monachium przed dwoma tygodniami zgodziła się wydać nakaz aresztowania esesmana Johna Demjaniuka. Mężczyzna próbował do końca umknąć sprawiedliwości, twierdząc, że jego stan zdrowia nie pozwala na jakąkolwiek podróż. Jednak opinia amerykańskich lekarzy nie potwierdza tego. Teraz pozostało jedynie ustalić termin ekstradycji.
Niemiecki adwokat "Iwana Groźnego" Guenther Maull poprzez swoje wypowiedzi najprawdopodobniej próbuje zastraszyć niemieckie społeczeństwo, aby zniechęcić do ekstradycji swojego klienta. W wypowiedzi dla hamburskiego "Bild Zeitung" Maull ostrzegł, że istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, iż jego klient już wkrótce zamieszka w Niemczech, i to na koszt podatników. Zdaniem mecenasa, to, że sąd amerykański wydał zgodę na jego ekstradycję, nie oznacza automatycznie, iż jest on zdolny do stawienia się przed sędziami. - Innymi słowy - stwierdził Maull - jest bardzo prawdopodobne, że po upadku tej sprawy, co się stanie po fakcie uznania mojego klienta za niezdolnego do procesu, nie będzie go można już z powrotem odprawić do USA i będzie musiał pozostać w Niemczech. A jako że nie ma środków do życia, podatnicy będą musieli utrzymywać go do śmierci.
88-letni Amerykanin ukraińskiego pochodzenia John Demjaniuk pełnił służbę jako strażnik w obozach koncentracyjnych na Majdanku, w Treblince, Sobiborze i Flossenburgu. Wsławił się tam wyjątkowym okrucieństwem i z tego powodu uzyskał przydomek "Iwan Groźny". Demjaniuk został deportowany do Izraela, gdzie w 1988 roku skazano go na karę śmierci za mordowanie Żydów w obozie zagłady w Treblince. Po pięciu latach izraelski sąd najwyższy uchylił ten wyrok, uzasadniając, że nie można z całą pewnością udowodnić, iż skazany jest strażnikiem z Treblinki.
Waldemar Maszewski, Hamburg
"Nasz Dziennik" 2009-03-31

Autor: wa