Decyzyjny brak decyzji
Treść
Trudno powiedzieć, jaką decyzję podjął w końcu prezes Instytutu Pamięci Narodowej prof. Leon Kieres w sprawie udostępnienia teczek służb specjalnych PRL sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen. Niby się zgodził "pod pewnymi warunkami", ale z drugiej strony o każdą z teczek posłowie mają występować osobno.
Po spotkaniu z sejmową komisją śledczą prof. Leon Kieres poinformował, że zgodził się na udostępnienie materiałów z archiwów, o które występowała komisja, ale pod pięcioma warunkami. Po pierwsze, komisja o każdą "teczkę" ma zwracać się osobno. Zdaniem przewodniczącego komisji Józefa Gruszki (PSL), znacznie opóźni to prace. Po drugie, każdy wniosek będzie musiał być oddzielnie uzasadniony i opatrzony podpisem przewodniczącego komisji z zapewnieniem, że wykorzystanie informacji z teczek nie naruszy niczyich dóbr osobistych. Po trzecie, komisja otrzyma jedynie materiały dotyczące osoby, która albo była już wcześniej przesłuchana przez komisję albo przynajmniej wezwana na świadka. Po czwarte, członkowie komisji będą mogli się zapoznawać z teczkami wyłącznie w siedzibie IPN. Wreszcie materiały osób, wobec których zapadły prawomocne orzeczenia lustracyjne, nie będą mogły być wykorzystywane do oceny decyzji Sądu Lustracyjnego. Ten ostatni warunek będzie dotyczył m.in. prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego czy byłego premiera Jerzego Buzka.
W styczniu komisja przy nieobecności m.in. posłów SLD przyjęła uchwałę, na mocy której wystąpiła do IPN o teczki ponad 30 osób, które już były lub niebawem będą przesłuchane przez komisję jako świadkowie. Zwolennicy uchwały argumentowali, że otrzymanie tych materiałów jest niezbędne do zbadania, czy między osobami w jakikolwiek sposób zamieszanych w tzw. aferę PKN Orlen istnieją powiązania z PRL-owskimi służbami specjalnymi.
Mikołaj Wójcik
"Nasz Dziennik" 2005-03-04
Autor: ab