Decyzja w sprawie Lizbony odroczona
Treść
Czeski Trybunał Konstytucyjny rozpoczął wczoraj przesłuchania w kwestii zgodności traktatu lizbońskiego z ustawą zasadniczą Republiki Czech. Mimo że większość zainteresowanych chciała, aby wyrok został niezwłocznie wydany, ostatecznie decyzję tę odroczono do 3 listopada.
Jeszcze przed pierwszymi wystąpieniami grupa senatorów, która złożyła wniosek o zbadanie unijnego dokumentu, domagała się wykluczenia ze składu sędziowskiego przewodniczącego tego grona Pavla Rychetskiego. Jak donosi portal "Ceske Noviny", prawnik reprezentujący grupę senatorów Jaroslav Kuba argumentował, iż sędzia nie powinien przewodniczyć składowi sędziowskiemu, gdyż istnieją obawy, że może być stronniczy. Jak przekonywał Kuba, na te podejrzenia może wskazywać fakt, iż całkiem niedawno Rytchetsky spotkał się z ambasadorem Niemiec Johannesem Haindlem. Do spotkania doszło na początku września. Jak wyjaśnia sędzia, niemiecki dyplomata pytał wówczas, jak długo zajmie trybunałowi rozpatrzenie skargi polityków z ODS. Sędziowie nie przychylili się jednak do wniosku o zbadanie unijnego dokumentu.
Sędzia Rytchetsky nie pozostawał dłużny i skrytykował senatorów, mówiąc, że mają oni na tyle dużo czasu, że mogliby tego typu skargi składać z wyprzedzeniem. - Trybunał oczywiście poradzi sobie z tym, ale chyba mogę pomóc zauważając, że tego typu zachowanie graniczy ze zwyczajną obstrukcją - podkreślał zdenerwowany sędzia.
Prezydent Vaclav Klaus był reprezentowany przez szefa prezydenckiej kancelarii Jirziego Weigla oraz adwokata Alesa Pejchala. W imieniu izby poselskiej i senatu obecni byli ich przewodniczący: Miloslav Vlcek i Premysl Sobotka, zaś stronę rządową reprezentował minister ds. europejskich Stefan Fuele. Z kolei Jiri Oberfalzer przemawiał z ramienia wnioskodawców.
Pejchal po raz kolejny zadał te same pytania, które w zeszłym roku postawił prezydent Klaus, kiedy występował przed Trybunałem Konstytucyjnym podczas ówczesnego rozpatrywania kwestii traktatu. Spytał m.in., czy Republika Czech pozostanie suwerennym krajem i pełnoprawnym podmiotem po wejściu w życie tego traktatu. Chciał także wiedzieć, czy Europejska Karta Praw Podstawowych ma status prawny międzynarodowego porozumienia oraz czy Unia Europejska pozostanie jedynie międzynarodową organizacją, nawet jeśli Lizbona zostanie ratyfikowana. - Czy mamy rozumieć, że jest to jakaś ankieta? - pytał poirytowany sędzia Rytchetsky. Dodał, że Trybunał Konstytucyjny nie został powołany w celu interpretowania dokumentów i nie jest do tego upoważniony. Jak wyjaśniał Pejchal, przedstawił on jedynie opinię prezydenta, który - jak dodał - wierzy, że skarga senatorów ODS powinna zostać rozpatrzona także i z tego punktu widzenia.
Senator Sobotka wyraził przekonanie, iż sędziowie mieli tyle czasu na przygotowanie, że powinni wydać wyrok jeszcze tego samego dnia. Zostało to jednak odroczone do 3 listopada, co oznacza, iż podczas zbliżającego się szczytu Unii Europejskiej w dniach 29-30 października przedstawiciele Czech nie będą mogli zaprezentować rozstrzygającego stanowiska w kwestii traktatu lizbońskiego. Na tym szczycie, podobnie jak przed trybunałem, prezydenta reprezentować będzie szef prezydenckiej kancelarii Jiri Weigl.
Łukasz Sianożęcki
"Nasz Dziennik" 2009-10-28
Autor: wa