Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Decyzja będzie po urlopie

Treść

Premier Jarosław Kaczyński przedstawił wczoraj Kazimierzowi Marcinkiewiczowi propozycję wejścia do rządu. O tym, jaka to propozycja, ani obecny, ani były premier mówić nie chcieli. Marcinkiewicz ma odpowiedzieć po powrocie z urlopu. Niewykluczone, że obejmie stanowisko ministra gospodarki i zarazem tekę wicepremiera do spraw gospodarczych. Do zmian w Radzie Ministrów mogłoby dojść na początku przyszłego roku, kiedy zakończy się zapowiadany przez premiera Jarosława Kaczyńskiego przegląd ministerstw.
Rzecznik rządu Jan Dziedziczak potwierdził po wczorajszym spotkaniu Jarosława Kaczyńskiego z Kazimierzem Marcinkiewiczem, że padła oferta wejścia Marcinkiewicza do rządu. Nie podał jednak żadnych szczegółów poza tym, że w przypadku jego wejścia jeden z ministrów straci posadę. Były premier po wyjściu ze spotkania również nie chciał komentować jego przebiegu i udał się na urlop. Dopiero po jego zakończeniu możemy spodziewać się decyzji Marcinkiewicza. Najprawdopodobniej zajmie on miejsce ministra gospodarki Piotra Woźniaka, który z kolei mógłby przejść do jednej ze spółek Skarbu Państwa. W tym kontekście wspomina się również o tece ministra finansów. Były premier mógłby jednocześnie objąć również funkcję wicepremiera do spraw gospodarczych sprawowaną obecnie przez minister finansów Zytę Gilowską. Gilowska powiedziała jednak "Gazecie Wyborczej", że w przypadku utraty teki wicepremiera poda się do dymisji. Niewykluczone jednak, że minister finansów wkrótce rzeczywiście zmieni miejsce zatrudnienia. Ze spekulacji medialnych wynika, że jest obecnie głównym kandydatem, by na stanowisku prezesa NBP zastąpić Leszka Balcerowicza, któremu w styczniu kończy się kadencja. Sama Gilowska nie odpowiedziała wprost, czy interesuje ją kierowanie bankiem centralnym. Zaznaczyła jedynie w tym kontekście, że "z natury nie działa pochopnie i zawsze starannie rozważa oferty, które przynosi życie".
- Mamy nowe życie kandydatury Gilowskiej, która wiadomo, że była, a teraz znowu odżyła. Jest to jedna z wersji, ale tych nazwisk kandydatów krąży kilka. Ostatnio np. pojawiła się ze strony otoczenia prezydenta kandydatura Jerzego Zdrzałki, byłego ministra i członka Porozumienia Centrum - powiedział nam Artur Zawisza (PiS). Jak przypomniał Zawisza, o zgłoszeniu kandydata na prezesa NBP decydować będzie prezydent Lech Kaczyński.
Jeszcze niedawno główną kandydatką na prezesa NBP była prof. Urszula Grzelońska ze Szkoły Głównej Handlowej. Ostatnio jej notowania jednak wyraźnie spadły. - Myślę, że widziano w niej więcej zalet, niż ona rzeczywiście posiada - stwierdził Zawisza.
Odnosząc się do kwestii kandydatury na prezesa NBP, premier Jarosław Kaczyński stwierdził w zeszłym tygodniu, zaznaczając, iż kandydata wskazuje prezydent, a nie premier, że kiedyś wyraził swoje przekonanie w tej sprawie, które "trochę przesadnie urosło do bardzo poważnego faktu". W wywiadzie udzielonym na początku października "Naszemu Dziennikowi" premier zapowiedział, że ma kandydata na prezesa NBP, nie wymieniając jednak żadnego nazwiska. Podana przez premiera charakterystyka pasowała do Grzelońskiej. Premier Kaczyński przyznał później, że ona figuruje na liście kandydatów na prezesa NBP. W kontekście prezesury w NBP przewijają się również nazwiska Wojciecha Kuryłka - prezesa Banku Gospodarstwa Krajowego, Cezarego Mecha - eksperta gospodarczego PiS, niedawno powołanego na przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego Stanisława Kluzy oraz prezydenta Łodzi Jerzego Kropiwnickiego. Jak zapewniał szef Kancelarii Prezydenta Aleksander Szczygło, decyzja o wyborze kandydata na prezesa NBP zapadnie jeszcze przed Świętami Bożego Narodzenia.
Artur Kowalski
"Nasz Dziennik" 2006-12-05

Autor: wa