Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Decydujące starcie

Treść

Problematyka wewnętrzna zdominowała trzecią i ostatnią debatę telewizyjną prezydenta Stanów Zjednoczonych George'a W. Busha i kandydata demokratów Johna Kerry'ego. Bush opowiedział się za obroną życia poczętych dzieci i przeciwko legalizacji tzw. związków homoseksualnych. Kerry, przeciwnie - był za tzw. aborcją i prawnym uznaniem związków osób tej samej płci. Ostatnia debata była bardzo ważna dla obydwu kandydatów, ponieważ może przesądzić o preferencjach wyborczych Amerykanów.
Słowny pojedynek obu pretendentów odbył się w Tempe w stanie Arizona. Politycy spierali się m.in. o gospodarkę i podatki. Powrócił także temat bezpieczeństwa Stanów Zjednoczonych i wojny z terroryzmem.
Senator z Massachusetts kilkakrotnie zarzucił Bushowi, że za jego rządów ubyło miejsc pracy, nadwyżka budżetowa zmieniła się w wysoki deficyt i jeszcze więcej Amerykanów nie ma żadnego ubezpieczenia lekarskiego. Kerry obiecywał też przeprowadzenie reformy systemu ochrony zdrowia. Prezydent odpowiedział, że będzie ona kosztowała budżet "5 miliardów dolarów w ciągu 10 lat", o czym Kerry już nie informuje. Bush zapewniał, że uratuje przed bankructwem system federalnych emerytur (Social Security) poprzez jego częściową prywatyzację. Kerry nazwał ten pomysł "katastrofą".
Obaj kandydaci wypowiedzieli się też na temat tzw. aborcji i związków homoseksualnych. Kerry potwierdził swoje poparcie dla "prawa kobiet" do tzw. aborcji, natomiast Bush oświadczył, że chce "popierać kulturę życia". Zapytany o opinię na temat homoseksualizmu, prezydent odpowiedział, że "trzeba traktować wszystkich z szacunkiem i godnością", ale podkreślił, że "ważne jest, abyśmy bronili świętości małżeństwa jako związku mężczyzny i kobiety". - Najlepszym sposobem, aby to zapewnić, jest poprawienie konstytucji - dodał. Kerry po raz kolejny potwierdził, że jest temu przeciwny.
Zapytany, co myśli o stanowisku biskupów amerykańskich, którzy w związku z jego poglądami na temat tzw. aborcji wzywają katolików do głosowania na Busha, Kerry odparł, że nie zgadza się z biskupami i że nie można narzucać innym swoich poglądów. Z kolei Bush nazwał tzw. aborcję "brutalną praktyką" i zaproponował ułatwienie prawa adopcyjnego jako alternatywy dla zabijania poczętych dzieci.
Zdaniem komentatorów, debata była remisowa, choć niektórzy twierdzą, że Kerry wypadł w niej lepiej.
JS, PAP, Reuters

"Nasz Dziennik" 15-10-2004

Autor: Ku8a