Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dąbrowski nie odpuszcza

Treść

Marek Dąbrowski utrzymał czwartą pozycję w klasyfikacji generalnej Rajdu Egiptu. Wczoraj nasz motocyklista zajął siódme miejsce na etapie z El-Owainat do Abu Simbel.

Niespodziewanym zwycięzcą środowego etapu został Włoch Fabrizio Meoni (KTM) - niespodziewanym, bo do tej pory w Egipcie spisywał się nie najlepiej. Drugi na mecie stawił się Francuz Richard Sainct, tuż przed Cyrilem Despres. Sainct został też nowym liderem imprezy.
Marek Dąbrowski na przebycie dzisiejszej trasy potrzebował 2 godz. 55 minut. - Jechałem na tyle, na ile potrafię. Teraz wracamy na północ Egiptu. Najważniejsze jest utrzymanie pozycji i dotarcie na motocyklu do Kairu - mówi Polak.
Wczorajszy 4. etap to tzw. Szlak zaginionej świątyni. Liczył 337,72 km i prowadził z El-Owainat do Abu Simbel. Pierwszych 121 km przypominało wtorkowy odcinek - bardzo szybko po piasku i z tylko jednym wyznacznikiem kierunku (tzw. Cap) na wschód do Bir Kiseiba. Z tego miejsca, po punkcie tankowania/assistance trasa prowadziła starym Szlakiem faraonów. Poza pierwszymi kilometrami tej sekcji, które przebiegały po fesh-fesh (piasek przypominający puder), droga była dobrze oznaczona i szybka, aż do przejazdu przez wydmy na 187. km. Od tego miejsca trzeba było szczególnie uważać na nawigację, bo ślady odchodziły od głównego szlaku.
Pisk
Nasz Dziennik 2-10-2003

Autor: DW