Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Dąbrowski doradzi Stalowej Woli

Treść

Pełnomocnikiem rządu ds. rozwiązania problemów Stalowej Woli został Wojciech Dąbrowski - prezes Agencji Rozwoju Przemysłu. Jego działania mają zminimalizować społeczne skutki kryzysu. Planowane jest także powołanie zespołu ekspertów, którzy obok oceny sytuacji w poszczególnych zakładach będą podpowiadać konkretne rozwiązania. Na pomoc ze strony rządu liczą przede wszystkim firmy, ale także mieszkańcy hutniczego miasta.

Zgodnie z ustaleniami, jakie zapadły w ubiegły czwartek w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, Stalowa Wola ma zostać objęta programem ochrony miejsc pracy i pomocą dla bezrobotnych. Koordynatorem rządowo-samorządowych przedsięwzięć ma być pełnomocnik rządu, którym został prezes Agencji Rozwoju Przemysłu Wojciech Dąbrowski. Przedstawiciele Międzyzakładowego Komitetu Protestacyjnego w Stalowej Woli wiążą z nim swe nadzieje. Henryk Szostak, przewodniczący MKP, wskazuje, że Dąbrowski był wcześniej pracownikiem Ministerstwa Skarbu Państwa, a ARP ma udziały w Hucie Stalowa Wola. Jego zdaniem, najważniejsze będzie to, jakie prezes Dąbrowski otrzyma pełnomocnictwa od premiera. - Oczekujemy na rychły przyjazd pełnomocnika do Stalowej Woli i spotkanie z przedstawicielami wszystkich zainteresowanych środowisk. Chcemy możliwie szybko podzielić prace, wyznaczymy też konkretne terminy zadań na piśmie i będziemy oczekiwać na ich realizację - mówi Henryk Szostak.
Postulaty komitetu to m.in.: obniżenie cen energii, która w Stalowej Woli od początku roku podrożała o ponad 40 proc., i możliwość jej zakupu przez spółki hutnicze bezpośrednio od producenta z pominięciem pośredników; wprowadzenie płatnego urlopu technicznego dla pracowników spółek, na których kryzys ekonomiczny wymusza przestoje; rekompensaty za utratę zarobków dla załóg, którym zakłady ograniczają czas pracy. Ponadto chodzi o ochronę polskiego rynku maszyn budowlanych przed importem sprzętu z zagranicy.
Są jednak i spółki, jak chociażby Zakład Zespołów Napędowych, który ma zamówienia i długoterminowe kontrakty, ale brakuje mu środków na ich realizację. - Naszą sytuację dodatkowo utrudnia fakt, że obecnie banki nie są skłonne udzielać kredytów, a każda dalsza zwłoka może skutkować utratą kontraktów, o które w czasach kryzysu tak trudno. W tej sytuacji konieczne są gwarancje kredytowe pod nasze zamówienia - podkreśla Cezary Kubicki, prezes Zakładu Zespołów Napędowych w Stalowej Woli.
Sytuacja w hutniczym mieście staje się coraz bardziej dramatyczna, bo zakłady albo zwalniają ludzi, albo skracają czas pracy i co za tym idzie - zmniejszają zarobki. Utrata miejsc pracy i widmo bezrobocia sprawiają, że ludzie z konieczności zaczynają żyć bardziej oszczędnie i zmniejszają zakupy w sklepach. Tylko w lutym w Hucie Stalowa Wola i w spółkach zależnych wypłaty wynagrodzeń były niższe o 2 mln zł niż w poprzednich miesiącach. Nie lepiej zapowiada się przyszły miesiąc, kiedy pracę straci ponad sześćset osób Zakładu Zespołów Mechanicznych. Najczarniejszy scenariusz zakłada, że w pierwszym półroczu br. pracę w Stalowej Woli i jej okolicach może stracić nawet pięć tysięcy osób. To z kolei oznacza obciążenia dla miasta, które będzie zobligowane do pomocy dla bezrobotnych.
Mariusz Kamieniecki
"Nasz Dziennik" 2009-02-26

Autor: wa