Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Czysty Dudek

Treść

Ogromne tempo przez prawie pełne 90 minut, wiele strzeleckich sytuacji, twardej, nieustępliwej walki, ale i technicznych fajerwerków - tak wyglądał środowy wieczór na Stamford Bridge w Londynie. Mecz był piękny, obie drużyny zagrały znakomicie, jedyne, czego brakowało, to goli - soli futbolu. Więcej szans dawano gospodarzom, ale goście, kapitalnie ustawieni przez trenera Rafaela Beniteza, przeciwstawili im nie tylko ogromną ambicję, ale i nieprzeciętne umiejętności. Ba, to Liverpool był bliższy zwycięstwa. W 39. min Czech Milan Baros fantastycznie uderzył piłkę głową i gdy wydawało się, że musi paść gol, jego rodak Petr Cech w nieprawdopodobny sposób wybił ją na rzut rożny. Jak? - to jego tajemnica.
W barwach "The Reds" zagrał Jerzy Dudek. Przeciętnie, ale tylko dlatego, że pracy... nie miał wiele. Londyńczycy, którzy sytuacji mieli sporo, byli bowiem z celnością na bakier. Jak bowiem wytłumaczyć "pudło" Franka Lamparda, który nie trafił w światło bramki z 5 m? Reprezentant Polski wierzy w awans swej drużyny, i tego nie ukrywa: - Rewanż zagramy na własnym stadionie, a tam kibice będą naszym dwunastym graczem.
Po tym, co w środę pokazali jego koledzy, dwunasty gracz może nawet nie być potrzebny. Liverpool stać na zwycięstwo!
Pisk

"Nasz Dziennik" 2005-04-29

Autor: ab