Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Czy Szwedzi policzą dorsze?

Treść

Ministerstwo rolnictwa deklaruje, że rekompensaty za okres postoju w połowach dorszy zostaną wypłacone polskim rybakom najszybciej jak to będzie możliwe. Rybacy nie wierzą jednak w deklaracje resortu, bo takie same obietnice składano im już pół roku temu. Tymczasem Komisja Europejska twierdzi, że w Polsce znowu doszło do przełowienia dorszy. Rybacy uważają, że są to dane nieprawdziwe. Deklaracje rządu w sprawie wypłaty rekompensat dla rybaków były składane jeszcze w kwietniu i maju br. Rząd ponowił obietnice w minionym miesiącu na jednym z posiedzeń sejmowej Komisji Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Rekompensaty mieli otrzymać ci rybacy, którzy ponieśli ewentualne starty w związku z okresem przestojowym w połowach lub utratą pracy na statku. Resort rolnictwa tłumaczy opóźnienia brakiem zgody KE na uruchomienie programu operacyjnego dla rybołówstwa, choć odpowiednie dokumenty wysłano do Brukseli przed trzema miesiącami. Ponadto potrzebne jest uchwalenie przez parlament ustawy o Europejskim Funduszu Rybackim, której jednak jeszcze nie ma. Ministerstwo przekonuje, że prace nad projektem trwają i niebawem dokument zostanie wysłany do uzgodnień społecznych. - Ta procedura jednak trwa, ale nasz minister zrobi wszystko, żeby przeprowadzić tę ustawę jak najszybciej - przekonuje Adam Sudyk z departamentu rybołówstwa w ministerstwie rolnictwa. Kwoty rekompensat będą różne: od 20 do 50 tys. zł na jednostkę rybacką i będą zależały od wielkości kutra oraz od tego, czy armator łowi we wschodniej lub zachodniej części Bałtyku. I tak kutrom łowiącym na wschodnich wodach przysługuje kwota za 44 dni przestoju, kutrom łowiących na wodach zachodnich - za 25 dni. Rekompensaty mają być wypłacone dla około 400 kutrów. W zapewnienia resortu nie wierzą rybacy. - Nie dostaniemy żadnych odszkodowań za ten rok, bo wiceminister rolnictwa Kazimierz Plocke przedstawił Komisji Europejskiej dane potwierdzające, iż doszło do przełowienia dorsza przez polskich rybaków. Ale to nieprawda. Są jednostki, które w tym sezonie połowowym w ogóle nie odławiały dorsza. Rząd przedstawił więc nieprawdziwe informacje, co daje podstawy do złożenia zawiadomienia do prokuratury o podejrzeniu popełnienia przestępstwa - twierdzi Grzegorz Hołubek, prezes Związku Rybaków Polskich. Zapowiada przy tym, że Związek będzie w tej sprawie składać wniosek do Prokuratury Generalnej. - Pan minister przedstawił tylko te dane, jakie otrzymuje od rybaków, nic więcej na ten temat nie mogę powiedzieć - stwierdził Adam Budzisz z departamentu rybołówstwa w ministerstwie rolnictwa. Resort nie chciał też skomentować wypowiedzi wiceministra Plockego, dotyczącej ewentualnej kontroli polskiej floty rybackiej przez Szwedów, o co wnioskuje MSZ Szwecji. - To oburzające, czy tak samo Polska może kontrolować szwedzkie kutry - dopytywali się posłowie z komisji rolnictwa. Kazimierz Plocke nie udzielił jednak żadnej znaczącej odpowiedzi na te pytania. - Zapewniam, że żaden szwedzki rybak nie pozwoliłby wejść na pokład swego kutra polskim rybakom, by ktoś obcy ich kontrolował - powiedział nam Grzegorz Hołubek. Dodał przy tym, iż Szwedzi od dawna stosują nieuczciwe praktyki w połowie dorszy na Bałtyku. Zdaniem prezesa Hołubka, administracja szwedzka zaniża kwoty połowowe tego gatunku ryby, w efekcie czego otrzymuje zgodę KE na wyższe limity połowowe. Uderza to jednocześnie w ustanawianie kwot połowowych dla polskich kutrów, które zdaniem rybaków są zbyt niskie (tegoroczny limit to 12,5 tys. ton). W opinii organizacji rybackich zgoda na szwedzkie inspekcje i przekazywanie nieprawdziwych danych o połowach byłyby kolejnymi posunięciami rządu uderzającymi w nasze rybołówstwo. Anna Ambroziak "Nasz Dziennik" 2008-10-01

Autor: wa