Przejdź do treści
Przejdź do stopki

Czerwone światło dla ACTA

Treść

Komisja Parlamentu Europejskiego ds. handlu międzynarodowego zarekomendowała PE odrzucenie międzynarodowej umowy o zwalczaniu handlu artykułami podrabianymi - słynnej ACTA.

Głosowanie w PE nad ACTA ma odbyć się w lipcu, a zwyczaje panujące w europarlamencie wskazują, że większość deputowanych z 27 krajów opowie się przeciw tej umowie. Rekomendacja dotycząca odrzucenia ACTA przeszła większością 19 głosów przeciw 12. Wynik ten zawdzięcza się m.in. postawie Polaków z frakcji chadeków i konserwatystów, którzy zagłosowali wbrew linii politycznej swoich ugrupowań w PE. Identyczną liczbą głosów przepadła także poprawka Europejskich Konserwatystów i Reformatorów (EKR), by Parlament Europejski poczekał z głosowaniem nad ACTA na opinię Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, o jaką zwróciła się Komisja Europejska, chcąc rozwiać kontrowersje wokół umowy. Najprawdopodobniej więc pomimo postulatów chadeków kluczowe dla przyszłości tej uderzającej w obywateli umowy głosowanie plenarne może zostać przeprowadzone już podczas najbliższej sesji PE, która odbędzie się 3 lipca w Strasburgu.
Jeśli w jego trakcie umowa ACTA - zgodnie z wolą zdecydowanej większości obywateli państw UE - zostanie odrzucona, wówczas nie będzie już możliwości wprowadzenia jej w życie. I choć, jak zauważa cytowana przez PAP Katarzyna Szymielewicz z zajmującej się monitorowaniem prawa do prywatności Fundacji Panoptykon, "za wcześnie, żeby otwierać szampana", to jednak wynik wczorajszego głosowania "przybliża nas do zwycięstwa". Zwraca ona również uwagę, że nawet w przypadku odrzucenia ACTA w dalszym ciągu ta problematyka będzie się pojawiać, gdyż działające na rzecz zawartych w umowie rozwiązań lobby jest niezwykle silne. - Z pewnością ta problematyka i te pomysły wrócą, nie wiem, w jakiej formule: dyrektywy, umowy międzynarodowej czy jeszcze jakiegoś innego porozumienia - dodaje Szymielewicz. Opinię taką podziela większość prawników i komentatorów. W samej tylko Brukseli, w łonie KE i PE, bardzo silne są bowiem grupy zwolenników zaostrzania egzekucji praw autorskich.
ACTA to międzynarodowa umowa handlowa o zwalczaniu handlu artykułami podrabianymi. Zawiera zapisy dotyczące ochrony własności intelektualnej, które - zdaniem jej krytyków - ograniczą swobodne funkcjonowanie internetu. W nocy z 25 na 26 stycznia umowę podpisały w Tokio 22 kraje unijne, wśród nich także Polska. Dokumentu do tej pory nie podpisały: Cypr, Estonia, Niemcy, Holandia i Słowacja. Po gwałtownych protestach organizowanych zarówno w internecie, jak i na ulicach polskich miast, oraz po hakerskich atakach na strony rządowe, w czasie których zablokowana została m.in. strona Sejmu, na początku lutego premier Donald Tusk ogłosił, iż zawiesza ratyfikację umowy, spychając decyzję w tej sprawie na organy pozakrajowe. Decyzję o zawieszeniu ratyfikacji podjęły także: Austria, Rumunia, Czechy, Łotwa, Bułgaria i Słowenia.

Marta Ziarnik

Nasz Dziennik Piątek, 22 czerwca 2012, Nr 144 (4379)

Autor: au